Poseł Józefaciuk zawsze każe nagrywać rozmowy z TVN. Powód, który podał, mówi wszystko

Kiedy do posła Marcina Józefaciuka podchodzi ekipa telewizyjna, jego asystent od razu włącza nagrywanie. Zawsze. Poseł stosuje tę zasadę od dawna. Na grillu u Mateusza Morawieckiego jego asystent wprost wytłumaczył dziennikarzowi TVN, po co to robi. Odpowiedź nie pozostawiła złudzeń.

4 minut czytania
Poseł Józefaciuk zawsze każe nagrywać rozmowy z TVN. Powód, który podał, mówi wszystko
← Powrót na niezalezna.pl
Poseł Józefaciuk zawsze każe nagrywać rozmowy z TVN. Powód, który podał, mówi wszystko

Marcin Józefaciuk w rozmowie dla kanału „Przekanał” podkreślił, że nagrywanie rozmów z mediami to praktyka, którą stosuje od dłuższego czasu.

„Już wcześniej to robiłem, ale bardzo mocno to było zauważone jak wypadł problem urlopów menstruacyjnych w OHP”

— mówi poseł.

TVN wyciął 3 sekundy z 10-minutowej rozmowy. I zmienił sens jego słów

To właśnie sprawa OHP pokazała, dlaczego ta zasada ma sens. Zdaniem posła, TVN dopuściło się manipulacji montażowej, ponieważ z długiej, wyczerpującej rozmowy wyjęto krótki fragment, który zupełnie zmienił znaczenie tego, co Józefaciuk faktycznie powiedział.

„TVN do mnie podeszło i zrobiło 10-minutową rozmowę, gdzie wycieli 3 sekundy i puścili to w Faktach. Te 3 sekundy – zmieniło to wszystko”

— twierdzi Józefaciuk.

Marcinkiewicz wyzywa prezydenta od narkomanów. Jastrzębowski reaguje: Pan jest bardzo niemądrym człowiekiem
Dawno niewidziany były premier Kazimierz Marcinkiewicz dostał swoje 5 minut dzięki pracownicy TVP Info w likwidacji, Dorocie Wysockiej-Schnepf. Znany z wywlekania życia prywatnego w światła reflektorów polityk, postanowił wykorzystać prezydenta, by znowu było o nim głośno. Marcinkiewicz zarzucił Karolowi Nawrockiemu, że... jest narkomanem. Dziennikarz Telewizji Republika Sławomir Jastrzębowski przypomniał Marcinkiewiczowi pewien niewygodny fakt z przeszłości.

Mówiąc wprost: dziesięciominutowa wypowiedź, w której poseł tłumaczył swoje stanowisko z pełnym kontekstem, w finalnym materiale skurczyła się do kilku sekund, a to, co zostało pokazane widzom, sugerowało zupełnie coś innego, niż on faktycznie miał na myśli. To właśnie definicja manipulacji: widz nie zobaczył całej wypowiedzi, tylko wyrwany z kontekstu fragment, który pasował do tezy materiału.

Na szczęście poseł miał w ręku dowód nie do podważenia — własne nagranie całej rozmowy.

„Oczywiście ja im później wysłałem żądanie sprostowania, wysyłając cały materiał”

— dodaje.

Gdyby nie to, że jego ekipa nagrywała rozmowę od początku do końca, nie miałby żadnych podstaw, by udowodnić, że jego słowa zostały przeinaczone. To właśnie ten incydent potwierdził, że wcześniej przyjęta zasada nagrywania miała sens.

Grill u Morawieckiego. Asystent wprost tłumaczy dziennikarzowi, o co chodzi

Tę samą, ugruntowaną już wcześniej procedurę poseł zastosował także na wydarzeniu „Rozwój+Wy” zorganizowanym przez Mateusza Morawieckiego, gdzie otoczyła go grupa dziennikarzy z kilku stacji telewizyjnych, w tym z TVN.

„Byłem na grillu u Mateusza Morawieckiego i tam podeszło do mnie kilka telewizji, m.in. TVN. A byłem ze swoim asystentem i dyrektorem biura mojego”

— relacjonuje poseł.

Zgodnie z zasadą, jego asystent od razu włączył nagrywanie.

„Zawsze jak do mnie podchodzą media, on wie, że ma to wszystko nagrywać”

— mówi wprost Józefaciuk.

I właśnie tam doszło do sytuacji, która jest sednem całej historii. Dziennikarz TVN zauważył, że jest nagrywany, i zapytał o to wprost asystenta posła.

„Tutaj też w trakcie tego grilla, redaktor zobaczył, że mój asystent nagrywa. Później podszedł do mojego asystenta i zapytał czy pan to nagrywał i dlaczego?”

— relacjonuje poseł.

Łukasz Płoszajski ostrzega przed „niewidzialnymi nićmi”. „To potrafi zmienić wszystko”
Łukasz Płoszajski, znany widzom przede wszystkim z roli Artura Kulczyckiego w serialu „Pierwsza miłość”, od lat rozwija także zainteresowania związane z psychologią i mentalizmem. Aktor przygotował drugą książkę, w której tym razem przygląda się mechanizmom wpływającym na ludzkie decyzje. „Zaczniecie widzieć niewidzialne nici, za które pociągają inni” – zapowiada. Premiera publikacji „Nie moja wina. Jak umysł podejmuje za nas decyzje” odbędzie się 9 września.

Asystent nie owijał w bawełnę. Odpowiedział wprost, po co nagrywa każdą rozmowę z tą konkretną stacją.

„Mój asystent wprost odpowiedział: Tak, nagrywam, bo bardzo często wycinacie słowa pana posła, więc chcemy mieć, w razie czego materiał dowodowy do sądu”

— cytuje Józefaciuk słowa swojego współpracownika.

Cała historia pokazuje coś więcej niż tylko spór jednego posła z jedną stacją telewizyjną. To symptom szerszego zjawiska, czyli rosnącej nieufności polityków wobec sposobu, w jaki ich wypowiedzi są montowane i prezentowane w telewizyjnych „setkach”. Coraz więcej osób publicznych decyduje się na własne nagrania rozmów z dziennikarzami i właśnie na wypadek sporu o kontekst wypowiedzi.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze