Janusz Cieszyński w ostrych słowach skomentował wystąpienie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Jak napisał w mediach społecznościowych, podczas gdy poseł prowadziła polityczną propagandę, obok niej znajdował się wyraźnie zestresowany pies.
„Obok trząsł się ze stresu piesek, którego przyprowadziła jako żywy rekwizyt”
– stwierdził Cieszyński. Na tym jednak nie koniec. Polityk zwrócił uwagę, że zwierzę zostało następnie zabrane przed kamery, co tylko pogłębiło jego strach.

Wpis kończy się gorzką puentą, która uderza w hipokryzję klasy politycznej. Cieszyński zarzucił, że politycy chętnie „wycierają sobie buzie miłością do zwierząt”, ale w praktyce ważniejsze okazują się dla nich własne wystąpienia i obecność w mediach.
Kiedy dziś w Sejmie @Kpelczynska robiła propagandę, obok trząsł się ze stresu piesek, którego przyprowadziła jako żywy rekwizyt.
— Janusz Cieszyński (@jciesz) December 17, 2025
Następnie zabrała przerażonego zwierzaka do kamer.
Wycierają sobie buzie miłością do zwierząt, a w praktyce kochają oglądać swoje twarze w 📺. pic.twitter.com/HSy91U8kRg
Wpis wywołał duże poruszenie w sieci i ponownie rozpalił dyskusję o granicach wykorzystywania emocji – i zwierząt – w politycznym przekazie. Cóż... W Sejmie znów nie chodziło wyłącznie o argumenty, ale o obrazki, które szybko obiegły media.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze