Od lat robi wszystko, by nie przylepiono jej łatki "tylko żony znanego piłkarza". Anna Lewandowska z uporem maniaka buduje imperium, kreując się na niezłomną bizneswoman, która rano zdobywa szczyty, po południu zarządza firmami, a wieczorem jest perfekcyjną matką. Ostatnio jednak coraz częściej stara się udowodnić, że pod tą idealną powłoką kryje się "zwykła dziewczyna".
Niedawno szokowała wyznaniem o zjedzeniu kebaba, a teraz poszła o krok dalej. Na instagramowym profilu opublikowała niezwykle osobisty i mroczny wpis, z którego dowiadujemy się, że jej perfekcyjny świat nagle się zawalił.
Rozpacz w samochodzie. "Chciałam, żeby ktoś mnie przytulił"
Jak wyznała ukochana Roberta, dzień od rana był zaplanowany co do minuty, pełen telefonów i ważnych projektów. Trenerka zaklinała rzeczywistość, obiecując sobie pozytywną energię. Wystarczyła jednak jedna iskra, by cała ta motywacyjna bańka po prostu pękła.
Usiadłam w aucie i się rozpłakałam. Dałam sobie na to przyzwolenie. Chciałam tylko, żeby ktoś mnie przytulił i powiedział, że daję radę
- wyznała rozklejona gwiazda milionom swoich obserwatorów.
Oczywiście, jak na lidera przystało, Anna błyskawicznie wzięła się w garść. Szybko przypomniała sobie, że inni też mają problemy, a ona musi świecić przykładem. Mimo to, prawdziwy powód tej emocjonalnej huśtawki nastrojów wciąż pozostawał tajemnicą. Aż do wieczora.
Co ją wykończyło?
Kiedy wydawało się, że sytuacja jest już opanowana, Lewandowska wrzuciła na Instastories zdjęcie prosto z siłowni, które opatrzyła siarczystym przekleństwem w języku angielskim:
Fck. Proszę tylko żadnych przeziębień, poproszę dużo mocy i wsparcia...
Co ostatecznie doprowadziło milionerkę do tak skrajnego załamania nerwowego i wulgaryzmów? Okazuje się, że to brutalne zderzenie z "szarą rzeczywistością". Pod kolejnym zdjęciem, tym razem z ekskluzywnym sushi, celebrytka wyliczyła swoich oprawców.
„Bo jet lag (który już mi się skończył i tym razem trzymał mnie dłużej niż zawsze), podróże, stres za firmy, pracowników, duża dawka treningów + PMS to niezłe combo”
- podsumowała gorzko.
Współczujecie jej tak wyczerpujących problemów, czy może to tylko kolejna próba zbliżenia się do "zwykłego Kowalskiego"?





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze