Kłeczek miał 18 lat i marzył o telewizji
Miłosz Kłeczek już jako nastolatek chciał znaleźć sposób, by zaistnieć przed kamerami. Jak wspominał w „Blaskach i Cieniach”, szczególnie zainteresował go program „Super talent”, emitowany w Telewizji Polskiej. Uznał, że udział w widowisku może otworzyć mu drzwi do medialnej kariery.
Był kiedyś taki talent show w Telewizji Polskiej „Super talent”. I ja wtedy postanowiłem, że ten program to będzie moja przepustka do telewizji. Skończyłem właśnie 18 lat, dostałem prawko, wziąłem od rodziców furę i pojechałem na pierwszy casting do Krakowa
– opowiadał.
Młody Kłeczek nie zamierzał więc czekać, aż ktoś sam dostrzeże jego potencjał. Wsiadł do samochodu pożyczonego od rodziców i ruszył na spotkanie z jury. Nie mógł wówczas wiedzieć, że zadanie, które na niego czeka, będzie wymagało sporej dawki aktorskiej fantazji.

Miał udawać Violettę Villas. Jury nie mogło powstrzymać śmiechu
Podczas krakowskiego castingu Kłeczek otrzymał zadanie wcielenia się w Violettę Villas. Piosenkarka słynęła nie tylko z charakterystycznego głosu i ekstrawaganckiego wizerunku, ale również ze swojej miłości do zwierząt. To właśnie ten szczegół stał się inspiracją dla młodego kandydata.
W Krakowie kazali mi się wcielić w rolę Violetty Villas. No więc zacząłem udawać Violettę Villas. Jak wiesz, ona zajmowała się zwierzętami, miała mnóstwo psów, więc wymyśliłem sobie scenkę, że rano wstaję i muszę zaopiekować się tymi zwierzętami. To było dosyć komiczne
– relacjonował.
Występ najwyraźniej dostarczył jurorom rozrywki. Choć śmiech na sali mógł wydawać się dobrym znakiem, ostatecznie nie wystarczył, by zapewnić Kłeczkowi awans do kolejnego etapu.

– Jury się śmiało, ale powiedzieli, że to jeszcze nie ten moment – wspominał.
Niepowodzenie go nie zniechęciło. Pojechał na kolejny casting
Wielu kandydatów po takim rozczarowaniu mogłoby odpuścić. Kłeczek postanowił jednak spróbować ponownie. Zaledwie kilka tygodni później pojawiła się kolejna okazja, a on ponownie wyruszył w drogę, tym razem do Warszawy.
Ale nie poddałem się i kilka tygodni później casting z tym samym jury w Warszawie. Więc znowu wsiadam w furę, jadę do tej Warszawy. Znowu się nie udało, ale powiedzieli, że było lepiej
– opowiadał.
Druga próba również nie zakończyła się sukcesem. Tym razem otrzymał jednak sygnał, że zrobił postępy. Nie był to jeszcze wymarzony bilet do świata telewizji, ale młody kandydat nie zamierzał rezygnować z planów.

Castingi do reklam i telewizyjnych show. Tak szukał swojej szansy
Jak wynika z jego opowieści, próby dostania się do telewizji nie ograniczały się do jednego programu. Kłeczek uczestniczył w wielu spotkaniach i castingach, licząc na to, że w końcu uda mu się zdobyć upragnioną szansę przed kamerą.
Ja naprawdę odbyłem mnóstwo spotkań, przeszedłem przez wiele castingów i to była próba otrzymania takiego złotego biletu do telewizji
– podsumował.
Jego wspomnienia pokazują mniej znaną stronę dziennikarza, który dziś występuje w zupełnie innej roli niż uczestnik talent show. Zamiast zadawać pytania politykom, sam musiał przekonywać jury, że ma coś do zaoferowania widzom.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze