Miłosz Kłeczek pytał swojego gościa o to, dlaczego krytykuje działania rządu Donalda Tuska, a jednocześnie pozostaje w Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego, która należy do koalicji tworzącej ten rząd.

Od Pana strony trochę to tak wygląda. Przychodzi Pan do nas, gruzuje Pan władzę, a jednocześnie cały czas należy Pan do Nowej Lewicy Pana starego komucha Czarzastego. Ja tego kompletnie nie rozumiem
- mówił Kłeczek.
Kusznieruk odparł, że w Nowej Lewicy jest wielu porządnych ludzi, a nie tylko Włodzimierz Czarzasty.
To, co realizuje obecnie kierownictwo Lewicy nie jest zgodne z moimi poglądami, co nie oznacza, że nie jest zgodne z europejskim, czy światowym ruchem lewicowym
- podkreślił Kusznieruk.

Później polityk przyznał, że miał możliwość pełnienia funkcji publicznej w rządzie Donalda Tuska, ale z niej nie skorzystał.
Nie jestem ministrem, chociaż mogłem być, ponieważ nie zgadzam się z obecną (polityką rządu-red.)
- podkreślił i dodał, że chodziło o resort sprawiedliwości.
Po pytaniu, czy istnieje szansa na dogadanie się z prezydentem w sprawach reformy systemu sprawiedliwości, jak dostałem informację, że nie ma takiej możliwości, w związku z tym uznałem, że tam nie ma co robić, bo tego się bez zgody prezydenta nie da zreformować
- przyznał Kusznieruk.




Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze