„Wiedziałam, że to będzie hit. Przeczytałam scenariusz i był świetny. Zadzwonili do mnie, przedstawili ofertę i odmówiłam. Chciałam sprawdzić, czy jeśli zażądam dwa razy tyle, to się zgodzą. Od razu się zgodzili”
– wyjawiła podczas rozmowy z „Today”. „Czułam, że mnie potrzebowali. Chciałam zagrać, ale byłam także przygotowana na odmowę. Miałam 56 lat, zasadniczo byłam gotowa przejść na emeryturę” – dodała.
W istocie, gdy Streep olśniewała na ekranie niezwykłą kreacją aktorską i aparycją, przez Hollywood przetaczała się fala dyskusji na temat dyskryminowania starszych aktorek. Presja młodości była wyczuwalna, a gdy metryka wskazywała coraz większą liczbę, propozycje ról topniały. Ekranowa Priestly była początkiem rewolucji, a samej Streep otworzyła drzwi do nowego arozdziału w karierze. Gwiazda przestała być postrzegana przez pryzmat poważnych ról, stała się twarzą kasowej produkcji. Później pojawiła się w takich filmach, jak „Mamma Mia!” czy „To skomplikowane”.

Stworzona przez Streep postać Priestly odczarowała także wizerunek dojrzałej kobiety. Jako szefowa modowego magazynu prezentowała nie tylko swoją siłę, pozycję, ale także szyk i seksapil. Do tego przez ulotną chwilę także i ludzką twarz „modowej smoczycy”. Niewykluczone, że to właśnie ona będzie bardziej wyeksponowana w drugiej części filmu, który 1 maja trafi do kin.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze