Maryla Rodowicz przeprasza po występie na Narodowym. Ujawniła kulisy wpadki

Występ Maryli Rodowicz podczas „Roztańczonego PGE Narodowego” wywołał falę komentarzy. Widzowie zwracali uwagę na problemy z dźwiękiem i wykonaniem, a sama artystka postanowiła zabrać głos. Okazuje się, że kłopoty zaczęły się jeszcze przed koncertem. Gwiazda musiała skrócić występ, a zmiany wprowadzono zaledwie dwa dni przed wydarzeniem. „Zamiast się skupić na dobrym wokalu, czekałam w panice” — wyznała.

4 minut czytania
Maryla Rodowicz przeprasza po występie na Narodowym. Ujawniła kulisy wpadki
instagram.com/mary_la_la
← Powrót na niezalezna.pl
Maryla Rodowicz przeprasza po występie na Narodowym. Ujawniła kulisy wpadki

Maryla Rodowicz od dekad występuje na największych polskich scenach, a jej przeboje zna kilka pokoleń słuchaczy. Nawet tak doświadczona artystka nie jest jednak odporna na stres i nieprzewidziane sytuacje podczas koncertów. Przekonała się o tym podczas jubileuszowej edycji „Roztańczonego PGE Narodowego”, która odbyła się 10 października.

Na warszawskim stadionie pojawiło się wiele gwiazd, wśród nich Roxie Węgiel, Cleo, Young Leosia, Golec uOrkiestra i Zenek Martyniuk. Wydarzenie przyciągnęło uwagę nie tylko ze względu na muzyczne atrakcje. W mediach społecznościowych pojawiły się również krytyczne komentarze dotyczące nagłośnienia, a część widzów nie była zadowolona z występu Rodowicz.

Piosenkarka nie zamierzała udawać, że nic się nie stało. W mediach społecznościowych opublikowała szczery wpis, w którym opowiedziała o problemach technicznych i wyjaśniła, dlaczego na scenie nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Poruszające wyznanie Przemysława Salety. Kiedyś ratował córkę, dziś sam może potrzebować przeszczepu
Przed laty bez wahania oddał nerkę chorej córce, ratując jej życie. Dziś sam mierzy się z poważnymi problemami zdrowotnymi i musi przygotować się na dializy. Przemysław Saleta przekazał niepokojące informacje o swoim stanie zdrowia. „Będę patrzył na niego nie tylko jako dawca, ale prawdopodobnie również jako biorca” — wyznał w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Maryla Rodowicz musiała zmienić repertuar. „Sekretarka” nie mogła wypaść

Jak ujawniła artystka, początkowo jej występ miał trwać 12 minut. Organizatorzy potrzebowali jednak krótszej wersji, dlatego czas przeznaczony na koncert ograniczono do siedmiu minut.

Rodowicz musiała zdecydować, z których fragmentów zrezygnować. Szczególnie zależało jej na tym, by zachować jeden ze swoich charakterystycznych utworów.

„A moje trzy utwory miały 12 min. Telefon do kier. muzycznego: "Marcin, co robimy?". On na to: "Musimy wyrzucić "Sekretarkę"." "No co ty, "Sekretarka" być musi, bo jest zabawna, poza tym dobrze "kopie", czyli inaczej dobrze żre, czyli "Sekretarką" musimy kończyć"

— relacjonowała Maryla Rodowicz.

Ostatecznie udało się skrócić występ o cztery minuty. Z utworów usunięto wstępy, zakończenia oraz solówki. Choć podczas próby zmieniona wersja nie sprawiała problemów, na żywo sytuacja wyglądała inaczej.

Kołodziejczak robi z siebie ofiarę. Wynajął Rutkowskiego i ruszył do prokuratury
Sprawa Michała Kołodziejczaka, o której mówi dziś cala Polska, nabiera zaskakującego obrotu. Były wiceminister rolnictwa postanowił zaangażować w nią detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Wraz z nim ruszył do prokuratury żeby złożyć zawiadomienie na... kobiety, które go nagrywały. Kołodziejczak nie zamierza odpuścić, ale jego najnowszy ruch może wywoływać jeszcze większą burzę.

„Boże, gdzie ja jestem?”. Na scenie dopadł ją stres

Największym problemem okazały się zmiany w układzie utworów. Rodowicz, przyzwyczajona do wykonywania swoich piosenek w określony sposób, w trakcie koncertu usłyszała fragment, którego nie spodziewała się w danym momencie.

„Na próbie było okej, ale na koncercie doszedł stres, scena wielka jak latający spodek, morze ludzi, emocje i wpadka. Wstęp... Czekam na zwrotkę, a słyszę, że chórek śpiewa refren. "Boże, gdzie ja jestem?"”

— opisała artystka.

Nie ukrywała, że sytuacja wytrąciła ją z rytmu. Wokalistka przez lata wykonywała ten sam utwór i była przyzwyczajona do jego oryginalnego układu. Nagła zmiana, połączona z presją wielkiej sceny i obecnością tysięcy ludzi, sprawiła, że trudno było jej skupić się wyłącznie na śpiewaniu.

„Ja, jak ten koń do stajni, przyzwyczajona do starego wstępu. No ludzie, ja ten numer śpiewam 46 lat. Tego się nie robi wokaliście dwa dni przed koncertem. Zamiast się skupić na dobrym wokalu, czekałam w panice na refren, na zwrotkę, na zakończenie”

— napisała Maryla Rodowicz.

Wszedł na wybieg tygrysów i zginął na miejscu. Świadkowie ujawniają, co robił chwilę wcześniej [WIDEO]
Tragedia w brytyjskim parku zoologicznym. Mężczyzna wszedł na wybieg, na którym przebywały tygrysy, i został śmiertelnie zaatakowany przez jedno ze zwierząt. Świadkowie relacjonują, że tuż przed dramatycznymi wydarzeniami zachowywał się w zaskakujący sposób. Policja bada okoliczności jego śmierci.

Maryla Rodowicz przeprasza fanów

Po występie artystka postanowiła wyjaśnić kulisy koncertu również po to, by przeprosić osoby, które poczuły się rozczarowane jej wykonaniem.

„Tłumaczę się dlatego, żeby przeprosić fanów i powiedzieć, że śpiewanie na żywca w różnych warunkach niesie ze sobą pułapki”

— podkreśliła.

Rodowicz nie próbowała przekonywać, że wszystko poszło idealnie. Przyznała, że na scenie zdarzyła się wpadka, ale zwróciła też uwagę na okoliczności, które utrudniły jej występ. Na koniec pozwoliła sobie na odrobinę autoironii i poprosiła fanów o wyrozumiałość.

„Wiem, że złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, a ja obiecuję nie zgadzać się w przyszłości na taki tor przeszkód”

— podsumowała.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze