Święta w stolicy
Znana celebrytka wybrała się na jarmark świąteczny, który w tym roku po raz pierwszy jest w samym centrum Warszawy, pod Pałacem Kultury i Nauki.
Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Ile trzeba wydać, żeby zjeść kromkę chleba ze smalcem i ogórkiem, aby trafić do kosza i wygrać misia, wejść na diabelski młyn i zapewnić dziecku rozrywkę
- zastanawia się Schreiber.
Zdecydowała, że specjalnie na tę okazję wypłaci 500 złotych.
Zobaczymy na koniec, z czego skorzystałam i ile wydałam
- podkreśla.
Opłaty
Jarmarki świąteczne w różnych miastach działają na podobnych zasadach. Miasto podnajmuje teren za kwotę 300-400 tys. złotych. Z kolei poszczególni wystawcy płacą za miejsce 50-100 tys. złotych.
Jest 10-15 obiektów w jednej alei, więc łatwo policzmy, jaka to kwota
- podkreśla celebrytka.
Te wysokie ceny powodują, że produkty mają wysokie ceny, a za cenami nie idzie jakoś
- dodaje.
Gastronomia
Mariannę Scheriber szczególnie wzburzyły ceny napojów i przekąsek na warszawskim jarmarku.
Opakowanie grzańca można kupić za 100 złotych, a za 250 ml biorą od ludzi 25 złotych
- kalkuluje.
Kawałek pieczonego mięsa to wydatek 200 zł za kilkogram, kilkadziesiąt złotych zapłacimy za pieczone ziemniaki.
Wolę za te pieniądze ugotować obiad
- stwierdza celebrytka.
Rozrywki
Diabelski młyn to wydatek 45 złotych dla dorosłego i 30 złotych dla dziecka. Pojedyncza próba strzału piłką do kosza czy w piłkę nożną to 30 złotych.
Mariannie udało się trafić piłką do bramki, dostaje więc nagrodę, czyli karty z piłkarzami.
Myślałam, że to te oryginale Panini, ale to chińska podróba. Jedna karta w hurcie kosztuje 40 groszy
- oburza się Schreiber.
Tak wszystko tutaj wygląda. Ile trzeba zarabiać, aby przyjść z rodziną. Czy warto? Niech sobie Państwo odpowiedzą na pytanie
- konkluduje.
W salonie BMW taniej
- ironizuje jeden z internautów, nawiązując do najnowszego zakupu Marianny.
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze