Łatwogang zapowiedział, co zrobi. Pieniądze z reklam idą w miliony

Łatwogang i Bedoes poruszyli nie tylko Polskę, ale i zagraniczne media. Na leczenie dzieci z nowotworami zebrano już 283 miliony złotych, a to wciąż nie koniec. Wszystko wskazuje na to, że do tej imponującej kwoty dołączą kolejne miliony – tym razem z reklam na YouTube.

4 minut czytania
Łatwogang zapowiedział, co zrobi. Pieniądze z reklam idą w miliony
Powrót na niezalezna.pl

To miała być internetowa akcja płynąca z dobrego serca. Szybko zamieniła się w wydarzenie, o którym mówił niemal każdy. Łatwogang, wspierany m.in. przez Bedoes, uruchomił zbiórkę, która w błyskawicznym tempie zaczęła bić kolejne rekordy. Efekt? 283 miliony złotych na leczenie dzieci z nowotworami i poczucie, że granice w pomaganiu właśnie się przesunęły.

Globalny zwrot akcji u Łatwoganga. Cegiełkę dorzuciła wielka gwiazda
Jeszcze niedawno był to ambitny stream, dziś – historia, o której mówi się daleko poza Polską. Łatwogang przyciąga kolejne nazwiska, a teraz do jego akcji dołącza Thierry Henry. I robi to w stylu, który elektryzuje fanów piłki.

W tle tej historii pojawia się jeszcze jeden wątek – pieniądze z reklam. Stream, który przyciągnął dziesiątki milionów widzów, nie tylko jednoczył, ale też generował konkretne wpływy. Jak duże? To próbował oszacować youtuber Dominik Bos z kanału Awizo TV.

"To jest najpopularniejszy polski film na YouTube, nie licząc teledysków. 97 milionów wyświetleń"

– podkreślił.

Łatwogang znów w sieci. To, co zrobił, szokuje
Miał zniknąć i dać wybrzmieć sukcesowi wielkiej akcji charytatywnej. Jednak rzeczywistość napisała własny scenariusz. Łatwogang niespodziewanie przerwał milczenie, by wyjaśnić sprawę, która – jak sam przyznał – nie mogła poczekać. W tle kontrakt, nowy produkt i decyzja, która może zmienić odbiór całej sytuacji.

Skala robi wrażenie, zwłaszcza że mówimy o transmisji na żywo, a nie dopracowanym klipie muzycznym. Przy takiej liczbie odsłon reklamy – choć dla części widzów uciążliwe – zaczynają mieć zupełnie inne znaczenie.

"Nawet jak ktoś wchodził kilka razy, to będzie się liczyć. Sto milionów wyświetleń to jest [...] wydaje mi się, że kasa idąca w miliony już z AdSense. Na podstawie stawki, jaką ja z YouTube kojarzę z długich form streamowych, wychodzi mi, że ten stream powinien zarobić równy milion z Adsense. A to i tak zakładając bardzo negatywną stawkę"

– wyliczył.

Z tych zdjęć bije subtelność i klasyka. Pierwsza dama w centrum uwagi
Marta Nawrocka towarzyszyła Karolowi Nawrockiemu podczas obchodów 235. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Pierwsza dama pojawiła się w białym garniturze zestawionym z bluzką w odcieniu nude, prezentując spójną i elegancką stylizację. Uwagę zwracał starannie dobrany detal – bogato zdobiona opaska, która dopełniała całość. Wybór stroju wpisywał się w podniosły charakter uroczystości, odbywających się w Warszawie.

Co istotne, Łatwogang od początku deklarował, że środki z monetyzacji nie zostaną u twórców. Mają zasilić zbiórkę, która i tak już przeszła do historii.

I rzeczywiście – skala przedsięwzięcia okazała się bezprecedensowa. Akcja pobiła rekord Guinness World Records w kategorii największej kwoty zebranej podczas transmisji na żywo na cele charytatywne. O wydarzeniu pisały także światowe media, w tym BBC i The Guardian.

Ed Sheeran nieświadomie dołączył do akcji Łatwogang. Muzyk już nagrał z Polakiem piosenkę
Zakończona już rekordowa zbiórka Łatwoganga obiegła media na całym świecie. W czasie trwania streamu celebryci symbolicznie golili głowy na łyso, by wesprzeć w ten sposób dzieci chorujące na raka. Akcja zbiegła się w czasie z ogoleniem głowy przez znanego muzyka Eda Sheerana, który w przeszłości nagrał piosenkę po polsku z Łatwogangiem. Pod zdjęciem artysty pojawiło się mnóstwo komentarzy Polaków, którzy zwracają uwagę, że Sheeran przez przypadek wsparł zbiórkę na fundację Cancer Fighters.

Sam Łatwogang nie krył emocji:

"To jest jakiś kosmos po prostu i ciężko mi tutaj coś dodać. Na pewno nikt by się nie spodziewał czegoś takiego, bo mieliśmy w ogóle rekord Guinnessa największej transmisji charytatywnej. Przebiliśmy Amerykanów, więc to oczywiście sprawa drugorzędna, ale też warto się z tego cieszyć, że przede wszystkim zbieramy pieniądze dla dzieciaków i dajemy z siebie maksa"

– mówił w rozmowie z TVN24.

Kultową rolę miał zagrać ktoś inny. Stenka zdradza, o co poszło
Kiedy dziś myślimy o „Nigdy w życiu!”, przed oczami staje nam Danuta Stenka, idąca w deszczu po Moście Świętokrzyskim. Jednak, jak wspomina aktorka, początkowo twórcy filmu długo wzbraniali się przed zaangażowaniem jej do tego projektu. Zwolenniczką Stenki była za to od początku autorka literackiego pierwowzoru, Katarzyna Grochola.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze