Jeszcze chwilę temu internet żył echem spektakularnej zbiórki, za którą stali m.in. Bedoes i Łatwogang. Transmisja, emocje i imponująca kwota ponad 282 milionów złotych dla Cancer Fighters – wszystko to złożyło się na wydarzenie, które trudno będzie szybko zapomnieć.

W cieniu sukcesu pojawiła się jednak decyzja o wycofaniu się z mediów. Cisza miała być gestem – subtelnym, ale znaczącym. Chodziło o to, by nie przykrywać idei zbiórki własną obecnością.
Tym większe zaskoczenie wywołało nagranie, które pojawiło się nagle, bez zapowiedzi. Łatwogang, w prostym ujęciu i bez scenariusza, zdecydował się powiedzieć kilka słów więcej.

Jak wyjaśnił, sprawa sięga kilku miesięcy wstecz – jeszcze sprzed całej akcji. Wtedy podpisał umowę z firmą, której efektem jest produkt mający trafić na rynek już w maju. Problem? Timing. Premiera zbiegła się z momentem, w którym influencer świadomie unikał jakiejkolwiek promocji.
Podkreślił, że długo zastanawiał się nad rozwiązaniem, które nie podważy sensu całej inicjatywy. Ostatecznie zapadła decyzja, która może zmienić narrację: cały dochód z produktu trafi do fundacji, a on sam rezygnuje z wynagrodzenia.

Dodatkowo influencer zapowiedział usunięcie materiałów reklamowych ze swoich kanałów. W praktyce oznacza to ograniczenie widoczności projektu, który w innych okolicznościach mógłby być szeroko promowany.
Wiem, że obiecałem, że nie będę pokazał się medialnie w żaden sposób, żeby nie promować swojej osoby na pomocy, ale jest sytuacja, w której muszę pokazać się medialnie, chociaż tylko na to jedno nagranie. (...) Pół roku temu, jeszcze przed tym wszystkim, co się wydarzyło, podjąłem współpracę z Tymbarkiem. I wynikiem tej współpracy jest mój produkt, który miał wyjść w maju. Zostaliśmy postawieni w tym momencie wraz z Tymbarkiem przed sytuacją, w której albo mieliśmy możliwość wylania tego picia po prostu i pozbycia się tego, ale uznaliśmy, że nie jest to dobry pomysł po prostu pozbywania się napoju. Więc wraz z Tymbarkiem doszliśmy do konkluzji, że Tymbark powiedział, że wszystkie pieniądze, które to picie zarobi, w sensie po prostu wszystkie pieniądze sprzedaży z tego picia, pójdą na rzecz fundacji Cancer Fighters
- powiedział.

Cała sytuacja pokazuje, jak cienka bywa granica między autentycznością a odbiorem w sieci. Łatwogang postawił na transparentność – i choć nie uniknął powrotu do mediów, zrobił to na własnych zasadach.




Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze