Zszokowała Polskę
Kiedy na początku lat 80. Izabela Trojanowska pojawiła się na polskiej scenie muzycznej, trudno było pomylić ją z którąkolwiek z ówczesnych wokalistek. Zamiast romantycznych sukienek i starannie ułożonych loków wybierała krótkie, postrzępione włosy, mocno podkreślone oczy, skórzane elementy garderoby i garnitury z szerokimi ramionami. W czasach, gdy polska estrada wciąż lubiła cekiny, koronki i elegancję w tradycyjnym wydaniu, jej styl stanowił odważną alternatywę.

Fryzura „na Trojanowską” szybko stała się marzeniem wielu Polek, a sama artystka udowadniała, że sceniczny wizerunek może być czymś znacznie więcej niż efektownym dodatkiem do piosenki. Jej ubrania współtworzyły opowieść, którą snuła na scenie. Było w nich coś z rockowej buntowniczki, coś z eleganckiej femme fatale i sporo świadomej prowokacji.
Po latach Trojanowska wróciła do tamtych czasów podczas wizyty na natenie programu „halo tu polsat”. Towarzyszyła jej dziennikarka i kuratorka Karolina Sulej, z którą opowiadała o wystawie „Meluzyny z wielkiej płyty. Moda i muzyka w latach 80.”, prezentowanej w warszawskim Domu Spotkań z Historią.

Trojanowska wspomina modę PRL-u
W rozmowie artystka przyznała, że jej sceniczne wybory nie były przypadkowe. Chciała wyróżnić się na tle obowiązujących wówczas estetycznych przyzwyczajeń, ale przede wszystkim zależało jej na tym, by wygląd współgrał z charakterem wykonywanych utworów.
„Myślę, że wszyscy wtedy mieliśmy pragnienie, żeby być trochę mniej szarzy. Ja chciałam troszeczkę włożyć kij w mrowisko, bo w Opolu wcześniej panie rozkładały rączki i śpiewały »la, la, la«, a sukienki były iście sylwestrowe, koronkowe, falbaniaste”
– wspominała Trojanowska.

Wokalistka podkreśliła przy tym, że nie miała nic przeciwko takiej estetyce. Po prostu sama odnajdywała się w zupełnie innym stylu. Rockowa energia, wyraziste teksty i nieco teatralny sposób budowania scenicznej postaci były jej zdecydowanie bliższe.
„I to bardzo dobrze, ale mnie pasowało bardziej takie rockowe podejście do tematu. Poza tym jestem aktorką i wchodziłam zawsze na scenę z niebanalnymi tekstami i chciałam przekazać puentę, a żeby ją przekazać, to strój musiał pasować do tematu piosenki”
– tłumaczyła.

Dlatego Izabela Trojanowska założyła spodnie
Szczególnie interesujące okazało się wyjaśnienie dotyczące jednego z największych przebojów artystki. Piosenka „Wszystko, czego dziś chcę” do dziś pozostaje jej muzyczną wizytówką, a charakterystyczny sceniczny wizerunek Trojanowskiej jest niemal równie rozpoznawalny jak sam utwór.
Jak się okazuje, decyzja o wystąpieniu w spodniach była bezpośrednio związana z jego treścią.
„I dlatego, śpiewając »Wszystko, czego dziś chcę«, a wiadomo, o czym jest ta piosenka, włożyłam spodnie”
– wyjaśniła z charakterystycznym dystansem.
W czasach, gdy od piosenkarek oczekiwano przede wszystkim kobiecości rozumianej w dość tradycyjny sposób, Trojanowska zaproponowała własną interpretację. Zamiast podkreślać delikatność, postawiła na siłę, pewność siebie i pewną dwuznaczność. Jej garnitury i wyraziste fryzury nie były więc wyłącznie modową ekstrawagancją, lecz świadomie wykorzystywanymi elementami scenicznej ekspresji.

Kora, Trojanowska i Ostrowska zmieniały polską modę
O tym, jak wielki wpływ na modę miały polskie wokalistki lat 80., przypomina wystawa „Meluzyny z wielkiej płyty. Moda i muzyka w latach 80.”. Ekspozycja w Domu Spotkań z Historią przybliża wizerunki sześciu artystek: Kory, Izabeli Trojanowskiej, Małgorzaty Ostrowskiej, Majki Jeżowskiej, Anny Jurksztowicz i Wandy Kwietniewskiej.
Każda z nich miała własny pomysł na siebie. Kora przyciągała uwagę nowofalowym minimalizmem, Trojanowska bawiła się elementami męskiej garderoby, a pozostałe wokalistki na różne sposoby wykorzystywały kolor, formę i sceniczny kostium. W rzeczywistości PRL-u, w której dostęp do zachodniej mody był ograniczony, ich stylizacje stawały się inspiracją dla kobiet szukających własnego sposobu wyrażania siebie.

Dziś wiele elementów garderob, które wówczas uchodziły za odważne, można zobaczyć na wybiegach i ulicach największych modowych stolic. Oversizowe marynarki, mocne ramiona, skórzane ubrania czy damskie garnitury od dawna nie budzą sensacji.
Trojanowska nosiła je jednak w czasach, gdy taki wybór potrafił wywołać niemałe poruszenie. A jak sama przyznała, właśnie o to trochę jej chodziło.








Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze