Makłowicz brutalnie niszczy marzenia fanów. "Najgłupszy pomysł"

Wydawało się, że to tylko kwestią czasu, by Robert Makłowicz otworzył własny kulinarny raj na mapie naszego kraju. Tymczasem popularny mistrz kuchni właśnie bezlitośnie sprowadził wszystkich na ziemię! Wyjawił przed kamerami, co naprawdę myśli o prowadzeniu własnej restauracji.

2 minut czytania
Makłowicz brutalnie niszczy marzenia fanów. "Najgłupszy pomysł"
Robert Makłowicz | fot. Instagram
← Powrót na niezalezna.pl
Makłowicz brutalnie niszczy marzenia fanów. "Najgłupszy pomysł"

Robert Makłowicz nie nakarmi Polaków

Dla wielbicieli dobrego smaku to wręcz najgorszy z możliwych scenariuszy. Wielu fanów Roberta Makłowicza od lat po cichu liczyło, że legendarny kulinarny guru w końcu otworzy własny lokal, w którym będzie można skosztować potraw z jego słynnych przepisów.

Jeśli wy również mieliście taką nadzieję, ts przygotujcie się na bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Gwiazdor, goszcząc niedawno w Studiu PAP, postanowił raz na zawsze uciąć narastające spekulacje. W szczerym wywiadzie przed mikrofonem wprost przyznał, że perspektywa otwarcia autorskiej restauracji jest mu kompletnie obca i zwyczajnie nierealna.

"Najgłupszy pomysł, jaki można mieć"

Dlaczego król polskiej telewizji kulinarnej tak bardzo broni się przed własnym biznesem? Odpowiedź kryje się w literaturze i jego niespokojnym, podróżniczym duchu. Makłowicz przyznał, że oczy na mroczną stronę gastronomii otworzyła mu lektura francuskiego pisarza, Georgesa Simenona.

Makłowicz jest wściekły! Nie odpuści złodziejom tożsamości
Ale się porobiło! Robert Makłowicz (61 l.) ma apel do swoich fanów i komunikat do cwaniaków i hejterów. Mówi dość wykorzystywaniu jego wizerunku. Jest przerażony tym, co wyrabia się w internecie i jest sygnowane jego nazwiskiem. Sprawa będzie miała swój finał w sądzie. O co chodzi?
Jest taka minipowieść Simenona, autora komisarza Maigreta, w której zresztą sam Maigret nie występuje, gdzie jest opisane od świtu do nocy życie restauratora. Ja to przeczytałem dość wcześnie i pomyślałem sobie: »To jest najgłupszy pomysł, jaki można mieć«. Jak się chce naprawdę prowadzić restaurację, to trzeba tam być cały czas, a ja lubię być wszędzie

- wyjaśnił bez ogródek.

Prowadzenie lokalu wymagałoby od niego uwiązania w jednym miejscu, doglądania interesu od świtu do nocy i nieustannej kontroli jakości. Dla człowieka, którego naturalnym środowiskiem są nieustanne rozjazdy, byłby to złoty klatka.

Wcale nie jest kucharzem!

To jednak nie koniec rewelacji, które mogą wprawić w osłupienie. Makłowicz z rozbrajającą szczerością stwierdził, że... w ogóle nie uważa się za kucharza i wolałby, aby go tak nie tytułowano.

Słynne mieszanie w garnkach przed kamerą było dla niego zawsze tylko telewizyjnym pretekstem i apetycznym wstępem do prawdziwej rozmowy. O kulturze, odwiedzanych miejscach i lokalnych mieszkańcach.

Kuchnia to moje hobby

- skwitował, definitywnie zamykając temat własnego lokalu. Fanom pozostaje więc oblizywać się przed ekranami telewizorów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze