Koniec bezpiecznej bańki. Popłoch w "niezależnej" telewizji
Z informacji, do których dotarły Wirtualne Media, wyłania się obraz redakcji sparaliżowanej niepewnością. Za kulisami stacji przy ulicy Wiertniczej panuje obecnie potężny popłoch związany ze zmianami właścicielskimi na amerykańskim rynku. Pracownicy TVN i TVN24 wprost przyznają, że najchętniej nie zmienialiby niczego. Błogie czasy pod skrzydłami Warner Bros. Discovery najwyraźniej zapewniły im wygodną strefę komfortu, której teraz kurczowo się trzymają.

Jeden z anonimowych dziennikarzy stacji rozbrajająco wyznał, że woleliby zostać w starym układzie, bo tam "czuli się bezpiecznie". Nic dziwnego - wejście nowego gracza to zawsze ryzyko, że ktoś z zewnątrz w końcu dokładnie przyjrzy się opłacalności całego przedsięwzięcia. Rozmówca portalu gorzko podsumowuje, że atmosfera w redakcji jest fatalna, a cała sytuacja ciągnie się "jak brazylijska telenowela".
Widmo prawicowego zwrotu. Koniec z jednostronnym przekazem?
To, co najbardziej spędza sen z powiek pracownikom stacji, to jednak wizja utraty dotychczasowej, mocno sprofilowanej linii politycznej. W tle majaczą bowiem wydarzenia zza oceanu. Amerykańskie CBS News po zmianach właścicielskich nabrało bardziej konserwatywnego charakteru. Dodatkowo krążą pogłoski o planach przebudowy CNN. Na Wiertniczej natychmiast pojawił się strach, że ten sam los może spotkać polską filię.

Wizja stacji, która musiałaby zrezygnować ze swojego dotychczasowego kursu, wywołuje zrozumiałe przerażenie w szeregach załogi. Część pracowników próbuje jeszcze naiwnie zaklinać rzeczywistość, twierdząc, że europejskie kanały zostaną oszczędzone i dalej będą mogły nadawać w starym stylu. Podkreślają, że chcą po prostu "działać tak, jak zawsze", ignorując sygnały płynące z centrali.
Zagraniczni kontrolerzy z kalkulatorami. Załoga liczy na cud
Największa panika wybucha jednak wtedy, gdy w budynku przy Wiertniczej pojawiają się zagraniczni goście. Jak relacjonują informatorzy, każdy spacer anglojęzycznej delegacji wywołuje falę domysłów i strachu o posady. Według kuluarowych przecieków, pracownicy podejrzewają, że to wysłannicy Paramountu, którzy z kalkulatorem w ręku szukają miejsc do drastycznych cięć w budżecie.

Zespół TVN-u ma powody do obaw - w kuluarach przypomina się bezwzględną politykę potencjalnego nabywcy, który masowo zlikwidował kanały MTV, skupiając się na własnych priorytetach. Czy taki sam los czeka rozbudowane struktury warszawskiej telewizji? Zdesperowana i przerażona wizją bezrobocia załoga liczy już tylko na interwencję prawników. Jak przyznaje jeden z pracowników, na Wiertniczej tli się "iskierka nadziei", że amerykańskim sądom uda się zablokować i przeciągnąć sprawę przejęcia, ratując w ten sposób ich dotychczasowe posady.








Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze