Zanim 27-letni Presley Gerber zmarł 20 września w ośrodku leczenia uzależnień w Los Angeles, przez dekadę prowadził otwartą, publiczną walkę o własne zdrowie psychiczne. Jego historia to nie tylko osobisty dramat syna Cindy Crawford, ale to też odbicie znacznie szerszego problemu, z którym mierzą się miliony Amerykanów.

„Miałem jakieś 15 psychiatrów”
W grudniu 2025 roku, w nagraniu opublikowanym na Instagramie (później usuniętym), Presley szczegółowo opisał swoją sytuację. Przyznał, że bierze opioidy, benzodiazepiny, antydepresanty, leki na ciśnienie oraz kroplówki z ketaminą.
„Każdy psychiatra, którego miałem, a miałem ich jakieś 15, mówił mi to samo: 'Proszę, oto 20 leków'. A ja mówię: 'Nie, nie dawajcie mi takiej swobody, potrzebuję jakiegoś kierunku'”
— mówił.

To zdanie najlepiej oddaje sedno jego zmagań: nie chaotyczne poszukiwanie „haju” , ale rozpaczliwa próba znalezienia jednej, spójnej ścieżki leczenia w systemie, w którym kolejni lekarze proponowali kolejne, często sprzeczne ze sobą schematy leczenia.
„Wszyscy ci lekarze mówią bardzo różne rzeczy, więc to trochę przerażające”
— przyznawał.
Amerykański problem z receptami
Historia Presleya wpisuje się w szerzej znany w Stanach Zjednoczonych mechanizm: łatwy dostęp do silnych leków przeciwbólowych i uspokajających. W 2024 roku ujawnił, że przeszedł niemal śmiertelne przedawkowanie fentanylu, które skończyło się kilkudniową śpiączką, konsekwencję wieloletniego uzależnienia od opiatów, które, jak twierdził, zaczęło się od leczenia bólu.
To nie odosobniony przypadek w Ameryce, gdzie kryzys opioidowy od lat pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów zdrowia publicznego. Łatwość, z jaką pacjenci otrzymują recepty na silne leki, wielokrotnie prowadziła do podobnych, tragicznych w skutkach uzależnień.

Presja modelingu i sławna matka
Presley zaczął karierę modelingową jako nastolatek, podpisując kontrakt z IMG Models w wieku 15 lat. Dorastał w cieniu jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy świata, swojej matki, Cindy Crawford. Jego siostra, Kaia Gerber, w wywiadzie dla Vogue opublikowanym zaledwie miesiąc przed jego śmiercią, mówiła o „dekadzie zmagań” brata z uzależnieniem.
„Kiedy coś takiego dzieje się w rodzinie, to w pewnym sensie wyrównuje wszystkich”
— powiedziała, dodając, że sama zaczęła identyfikować się jako „ta łatwa” , bo czuła, że rodzice nie udźwigną dwójki dzieci wymagających pomocy jednocześnie.

Szukał pomocy do samego końca
W marcu 2026 roku, pół roku przed śmiercią, Presley opublikował poruszający wpis o poddaniu się terapii ibogainą, czyli psychodelikiem badanym pod kątem leczenia uzależnienia od opiatów.
„Byłem absolutnie przerażony i wiedziałem, że będę przerażony ponownie, jeśli kiedykolwiek będę musiał znów się z tym zmierzyć”
— pisał, dodając, że modlił się, aby to był ostatni raz, kiedy musi „tu wracać".
Jak wynika z doniesień amerykańskich mediów, dzień przed śmiercią Presley sam, dobrowolnie zgłosił się do ośrodka leczenia uzależnień w Los Angeles, tego samego, w którym zmarł. To ważny szczegół: do końca aktywnie szukał pomocy, a nie jej unikał.
Nie tylko historia jednej rodziny
Presley wielokrotnie podkreślał, że dzieli się swoimi zmaganiami publicznie właśnie po to, by inni w podobnej sytuacji wiedzieli, że nie są sami. Podczas rozmowy z podcastem Studio 22 w 2023 roku mówił:
„Mając za sobą walkę ze zdrowiem psychicznym, depresją i innymi rzeczami, które się z tym wiążą, myślę, że jeśli pomogę jednej osobie czy stu osobom wydostać się z miejsca, w którym sam kiedyś byłem, to wystarczy”.
Oficjalna przyczyna śmierci nie została dotychczas podana przez biuro koronera hrabstwa Los Angeles.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze