Do sieci sklepów Biedronka trafiły autorskie żelki z kreatyną marki GIMMIE, firmowane twarzą znanego aktora. Produkt dostępny jest w trzech owocowych smakach: kwaśnej porzeczki, mango oraz kwaśnego jabłka. Cena za 100-gramową paczka to 9,99 zł. Musiał promował nowość w mediach społecznościowych jako wygodny sposób na uzupełnienie diety i wsparcie aktywnego stylu życia.

Tani, badziewny skład
Problem w tym, że wystarczyło zerknąć na etykietę, by entuzjazm wokół „zdrowej przekąski” szybko wyparował. Na pierwszym miejscu składu znajduje się syrop glukozowy, na drugim zwykły cukier, a dopiero na trzecim reklamowana na opakowaniu kreatyna. W praktyce oznacza to, że za 9,99 zł kupujemy produkt, w którym cztery porcje kreatyny idą w parze z aż 35 gramami cukru.

Dietetyk Marcin Jackowiak, cytowany przez Onet, nie krył rozczarowania długością i jakością składu. Jak podsumował, żelki wcale nie musiały wyjść tak słabo, bo wystarczyłoby, gdyby zamiast cukru producent zdecydował się na coś w rodzaju stewii, a cały skład był prostszy i mniej przeładowany zbędnymi dodatkami.
„Jeden z gorszych produktów influencerów”
Krytyka ze strony branży dietetycznej była wyjątkowo ostra. W mediach pojawiły się komentarze ekspertów nazywające żelki Musiała „jednym z gorszych produktów influencerów” na rynku, a sama idea łączenia słodkiej przekąski z suplementem reklamowanym jako wsparcie dla osób trenujących została oceniona jako marketingowy zabieg, który nijak ma się do rzeczywistej wartości odżywczej produktu.
Eksperci zwracają też uwagę na praktyczny problem. Otóż kreatyna w formie żelków może być po prostu słabo przyswajalna, a producent, zamiast rzucać hasłami o „zdrowym” produkcie, powinien dysponować realnymi badaniami potwierdzającymi jej skuteczność w takiej postaci.

Rodzice szczególnie oburzeni
Dodatkowym punktem zapalnym całej dyskusji jest fakt, że żelki trafiają na półki sklepowe w dziecięcej, kolorowej otoczce, mimo że zostały stworzone z myślą o osobach dbających o aktywność fizyczną, a nie jako przekąska dla najmłodszych.

Czy to faktycznie dziadostwo?
Eksperci są zgodni, że sama obecność cukru czy syropu glukozowego w produkcie spożywczym nie musi automatycznie oznaczać, że mamy do czynienia z czymś złym. Jednak w przypadku żelków Musiała, produkt reklamowany jako korzystny dla zdrowia, w praktyce ze zdrowiem nie ma wiele wspólnego.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze