Żelki Musiała to dziadostwo? Dietetycy nie mają wątpliwości

Maciej Musiał postanowił pójść w ślady innych celebrytów i wypuścić własny produkt spożywczy. Zamiast fali zachwytów nad „fit-przekąską” aktor dostał jednak solidny prztyczek od dietetyków, którzy po przeanalizowaniu etykiety nie zostawili na jego żelkach suchej nitki. Czy faktycznie mamy do czynienia z tanim badziewiem sprzedawanym pod płaszczykiem zdrowego stylu życia?

3 minut czytania
Żelki Musiała to dziadostwo? Dietetycy nie mają wątpliwości
← Powrót na niezalezna.pl
Żelki Musiała to dziadostwo? Dietetycy nie mają wątpliwości

Do sieci sklepów Biedronka trafiły autorskie żelki z kreatyną marki GIMMIE, firmowane twarzą znanego aktora. Produkt dostępny jest w trzech owocowych smakach: kwaśnej porzeczki, mango oraz kwaśnego jabłka. Cena za 100-gramową paczka to 9,99 zł. Musiał promował nowość w mediach społecznościowych jako wygodny sposób na uzupełnienie diety i wsparcie aktywnego stylu życia.

Tani, badziewny skład

Problem w tym, że wystarczyło zerknąć na etykietę, by entuzjazm wokół „zdrowej przekąski” szybko wyparował. Na pierwszym miejscu składu znajduje się syrop glukozowy, na drugim zwykły cukier, a dopiero na trzecim reklamowana na opakowaniu kreatyna. W praktyce oznacza to, że za 9,99 zł kupujemy produkt, w którym cztery porcje kreatyny idą w parze z aż 35 gramami cukru.

„Sr*nie w polu to teraz największy argument za Unią”. Internauci kpią po słowach Sekielskiego
Wypowiedź Tomasza Sekielskiego w podcaście „Naczelni” wywołała prawdziwą medialną zawieruchę. Dziennikarz, komentując głośną już anegdotę marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o „sr*niu w polu”, uznał, że to właśnie taka historia najlepiej pokaże młodym Polakom, jak siermiężna i toporna była rzeczywistość sprzed wejścia do Unii Europejskiej.

Dietetyk Marcin Jackowiak, cytowany przez Onet, nie krył rozczarowania długością i jakością składu. Jak podsumował, żelki wcale nie musiały wyjść tak słabo, bo wystarczyłoby, gdyby zamiast cukru producent zdecydował się na coś w rodzaju stewii, a cały skład był prostszy i mniej przeładowany zbędnymi dodatkami.

„Jeden z gorszych produktów influencerów”

Krytyka ze strony branży dietetycznej była wyjątkowo ostra. W mediach pojawiły się komentarze ekspertów nazywające żelki Musiała „jednym z gorszych produktów influencerów” na rynku, a sama idea łączenia słodkiej przekąski z suplementem reklamowanym jako wsparcie dla osób trenujących została oceniona jako marketingowy zabieg, który nijak ma się do rzeczywistej wartości odżywczej produktu.

Eksperci zwracają też uwagę na praktyczny problem. Otóż kreatyna w formie żelków może być po prostu słabo przyswajalna, a producent, zamiast rzucać hasłami o „zdrowym” produkcie, powinien dysponować realnymi badaniami potwierdzającymi jej skuteczność w takiej postaci.

Rodzice szczególnie oburzeni

Dodatkowym punktem zapalnym całej dyskusji jest fakt, że żelki trafiają na półki sklepowe w dziecięcej, kolorowej otoczce, mimo że zostały stworzone z myślą o osobach dbających o aktywność fizyczną, a nie jako przekąska dla najmłodszych.

Milik urządził sobie „piracki rajd” po Warszawie. Złamał przepisy na oczach policji
Arkadiusz Milik znów jest na językach, ale tym razem nie chodzi o boisko. Reprezentant Polski i napastnik Juventusu miał urządzić sobie brawurową jazdę ulicami stolicy, łamiąc przepisy dokładnie na oczach policyjnego patrolu. Choć funkcjonariusze początkowo potraktowali piłkarza wyjątkowo łagodnie, po fali oburzenia sprawa trafi jednak przed sąd.

Czy to faktycznie dziadostwo?

Eksperci są zgodni, że sama obecność cukru czy syropu glukozowego w produkcie spożywczym nie musi automatycznie oznaczać, że mamy do czynienia z czymś złym. Jednak w przypadku żelków Musiała, produkt reklamowany jako korzystny dla zdrowia, w praktyce ze zdrowiem nie ma wiele wspólnego.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze