Raczek: „Nie będę udawał, że to dobry film”
W swoim podcaście na kanale EKRAN TOMASZA RACZKA powiedział:
„Nie będę udawał, że to dobry film.”
Dodał też, że wysłanie go na Oscary było decyzją kompletnie nietrafioną:
„To był wybór, który nie miał szans.”

To jedne z najmocniejszych słów, jakie padły po gali — i trudno się dziwić, bo sytuacja jest dość kompromitująca.

Krytyk nie krył niezadowolenia z decyzji, że to właśnie nowy film Holland miał reprezentować Polskę na Oscarach. Przyznał również, że zadecydowało znane nazwisko, a nie samo dzieło.
„Jestem pewien, że Polska Komisja postawiła nie na ten film, na który powinna. Domyślam się, że głównym argumentem było to, że owszem, 'Franz Kafka' jest dobrym filmem, ale przede wszystkim, że zrobiła go Agnieszka Holland, osoba znana na całym świecie. (...) A więc liczono, że ma większe szanse na to, żeby była dostrzeżona, bo po prostu jest postacią uniwersalną”
— mówił Raczek.
„Poza tym to był taki film w dużej mierze niepolski. Trochę czeski, trochę niemiecki”
— dodał.
Ostrzegaliśmy już w listopadzie
Gdy tylko pojawiły się pierwsze recenzje i wyniki frekwencyjne, pisaliśmy, że „Franz Kafka” nie ma potencjału oscarowego. Film nie przyciągał widzów, nie budził emocji, nie generował dyskusji. Było jasne, że to nie jest tytuł, który porwie Akademię.

Mimo to Polska wysłała go jako oficjalnego kandydata i Raczek podsumował to jednym zdaniem, które mówi wszystko:
„Nie ma sensu udawać, że było inaczej.”

Film Holland nie zdobył nominacji, nie zdobył widzów, nie zdobył uznania krytyków. A teraz jeszcze jeden z najbardziej znanych polskich recenzentów mówi wprost, że to po prostu słaby film.
I wygląda na to, że cała ta historia mogła zostać uniknięta, ponieważ sygnały ostrzegawcze były widoczne od miesięcy.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze