Timothée Chalamet należy do najważniejszych i najzdolniejszych młodych aktorów Hollywood. Już jako 22-latek po raz pierwszy nominowany był do Oscara w kategorii najlepszy aktor, za rolę w filmie "Tamte dni, tamte noce". Fantastycznie zagrana rola uczyniła go jednym z najmłodszych aktorów nominowanych do Oscara. Niestety, to był pierwszy raz gdy Chalamet musiał przełknąć gorycz porażki.

Drugą nominację zdobył w 2025 roku za rolę Boba Dylana w biograficznym filmie "Zupełnie nieznany". Jego kreacja legendarnego muzyka zyskała uznanie krytyków, jednak ponownie aktor nie zdobył najważniejszej nagrody.
Trzecią nominację przyniosła mu główna rola w filmie "Marty Supreme". Na kilka tygodni przed tegoroczną galą wręczenia Oscarów Chalamet pozostawał zdecydowanym faworytem do wygranej w kategorii najlepszy aktor. Wszystko zmieniło się po jego rozmowie z innym aktorem Matthew McConaugheyem, kiedy 30-letni Chalamet stwierdził, że nie chciałby wykonywać zawodów, które mają coraz mniejsze znaczenie. I w tym kontekście wymienił balet i operę.

„Nie chcę pracować w balecie czy operze… gdzie mówi się: ‘utrzymajmy to przy życiu’, nawet jeśli nikt już się tym nie interesuje”
- mówił.
Słowa gwiazdy szybko wywołały krytykę środowiska artystycznego. Wiele osób uznało je za lekceważące wobec klasycznych sztuk scenicznych. Krytyczne komentarze pojawiły się między innymi ze strony artystów operowych oraz instytucji takich jak Metropolitan Opera czy Royal Ballet and Opera.

Sprawa wróciła również podczas gali rozdania Oscarów. Prowadzący wydarzenie Conan O'Brien żartował ze słów aktora, mówiąc o „zagrożeniu ze strony społeczności opery i baletu” i wzmocnieniu ochrony podczas wydarzenia.
omg here's Timothée Chalamet's reaction when Oscars host Conan O'Brien joked about his ballet/opera comment
— Spencer Althouse (@SpencerAlthouse) March 15, 2026
"Security is extremely tight tonight. I'm told there's concern about attacks from both the opera and ballet community."
[gasps from audience]
"You're just mad you left… pic.twitter.com/q7ZCZy9kmG
Ostatecznie nagrodę dla najlepszego aktora zdobył Michael B. Jordan za podwójną rolę w filmie "Grzesznicy". Tym samym Chalamet po raz kolejny musiał pogodzić się z porażką. Co więcej, film "Marty Supreme" nominowany był aż w 9 kategoriach i nie zdobył ani jednej nagrody, co czyni go największym przegranym tegorocznej gali Oscarów.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze