„Bardzo proszę, byś pamiętała o Kamienicy, której oddałem moje zdrowie”
— napisał w SMS-ie do warszawskiego ratusza Emilian Kamiński, 25 grudnia 2022 roku. Następnego dnia, o 7:30 rano, zmarł w swoim domu w Józefowie, po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 70 lat. Odpowiedzi, o którą prosił, nie doczekał.

Dziedzictwo na krawędzi
Teatr Kamienica, jedna z najbardziej rozpoznawalnych prywatnych scen w Polsce, powstał w 2009 roku w piwnicach zabytkowej kamienicy przy alei Solidarności 93 w Warszawie. Kamiński wraz z żoną Justyną Sieńczyłło wyremontowali przestrzeń z własnych środków, a miasto, będące większościowym współwłaścicielem budynku (dziś ok. 65 proc. udziałów), od lat nie chciało zgodzić się na sprzedaż lokali teatrowi.

Rodzina Kamińskiego opisuje dekadę bezskutecznych prób nawiązania dialogu z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. W liście otwartym do władz miasta napisano wprost o „szeregu urzędniczych zaniedbań i nadużyć”, które doprowadzają zabytkowy obiekt do „ostatecznej degradacji”. Posłanka Ewa Szymanowska nazwała działania wokół teatru „mafijnymi zagrywkami”.

Miasto milczy, czas ucieka
Mimo apeli, listów i medialnego rozgłosu, los teatru wciąż wisi na włosku. Rodzina Kamińskiego wskazuje, że to miasto, jako większościowy współwłaściciel budynku, ma wszystkie narzędzia prawne, by ratować scenę, ale z nich nie korzysta.

Tymczasem czas dla „Kamienicy” płynie nieubłaganie. Miejsce, które Emilian Kamiński budował własnymi rękami i za które, jak sam napisał, „oddał swoje zdrowie”, dziś staje przed realnym widmem zniknięcia z mapy kulturalnej Warszawy.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze