Teatr Kamienica jest w niebezpieczeństwie. Wiemy, dlaczego

Teatr Kamienica powstał z marzenia Emiliana Kamińskiego — marzenia, które wielu uważało za szalone. Dziś, 17 lat po otwarciu, jego żona Justyna Sieńczyłło mówi o miejscu, które stało się domem dla setek ludzi. I jednocześnie polem bitwy. Z jej relacji wyłania się obraz teatru, który od lat stoi w samym centrum brutalnej gry o adres, pieniądze i wpływy.

4 minut czytania
Teatr Kamienica jest w niebezpieczeństwie. Wiemy, dlaczego
Justyna Sieńczyłło twierdzi, że teatr stoi na przecięciu interesów decyzji urzędników i ludzi, którzy chcą przejąć kontrolę nad jednym z najbardziej atrakcyjnych adresów w Warszawie.
← Powrót na niezalezna.pl
Teatr Kamienica jest w niebezpieczeństwie. Wiemy, dlaczego

Pierwszy cios: fikcyjne spółki i próba eksmisji

Jak tłumaczy Justyna Sieńczyłło w wywiadzie dla portalu i.pl, w 2012 roku do budynku wkroczył „biznesmen”, który za symboliczną złotówkę kupił strychy. Zarejestrował tam osiem fikcyjnych spółek, zdobył dodatkowe głosy we wspólnocie i… przegłosował uchwałę o eksmisji teatru.

Nazwy tych spółek, po przetłumaczeniu, brzmiały jak deklaracja wojny: „Nienawidzę aktora”, „Zniszczę teatr”, „Zemsta”.

Emilian Kamiński

Miasto obiecało prawo pierwokupu. I się wycofało

Kamienica powstała na podstawie gwarancji miasta, że teatr będzie mógł wykupić przestrzeń, w którą inwestował od 2002 roku, ale, jak opowiada aktorka, po śmierci Kamińskiego miasto zgodziło się sprzedać 350 m². Umowa była podpisana.

Spojrzał śmierci prosto w oczy i... Antonio Banderas zniknął. Jest jedno „ale”
Jeden moment potrafi przewrócić życie do góry nogami – nawet jeśli jesteś gwiazdą światowego kina. Antonio Banderas po zawale z 2017 roku podjął decyzje, które zaskoczyły wielu. Zamiast kolejnych hollywoodzkich projektów wybrał spokojną codzienność, teatr i życie bliżej swoich korzeni.

I wtedy pojawiła się osoba, która wcześniej brała udział w sprzedaży strychów „biznesmenowi” i zaskarżyła umowę, a miasto wycofało się rakiem.

30 pustych mieszkań w centrum Warszawy. „O ten adres toczy się gra”

Według słów Sieńczyłło, w budynku jest 46 lokali, z czego zamieszkanych 16, a pustych 30. Niektóre z tych lokali mają po 200 m².

„Cały czas pytam, jaki jest plan miasta wobec tych pustostanów, i nie dostaję odpowiedzi. Proponowałam różne rozwiązania: mieszkania dla policjantów, dla strażaków, socjalne, społeczne dla osób z niepełnosprawnościami, fundacje etc. Odpowiedzi nie ma, a to przecież niezwykle atrakcyjny adres – świetna lokalizacja, tuż za ratuszem, bez spadkobierców, z ogromnym potencjałem”

– mówi Sieńczyłło i dodaje:

„O ten adres i te puste metry kwadratowe w moim odczuciu toczy się gra”.

Po odejściu Emiliana zaczęła się nowa fala nacisków. Do wspólnoty próbowano wprowadzić firmę znaną z głośnych afer reprywatyzacyjnych. W jednej gazecie pojawiła się seria tekstów szkalujących teatr.

Partnerzy Kamienicy dostawali pisma dyskredytujące Justynę i jej męża.

Opłaty, które mogą zabić teatr

Wspólnota uchwaliła, że teatr ma płacić 1000 zł za każde przejście widzów przez dziedziniec, nawet na spektaklach dla dzieci i wydarzeniach charytatywnych.

To 550 tys. zł rocznie. Do tego opłaty za zadaszenie wejścia, za afisz, za wszystko. Kamienica utrzymuje się wyłącznie z biletów.

„Jeśli nałoży się na nas takie obciążenia, teatr umrze”

— twierdzi Justyna Sieńczyłło.

Justyna Sieńczyłło

Remont, który może fizycznie zniszczyć teatr

Naczelnik dzielnicy forsuje remont węzła ciepłowniczego za 900 tys. zł, który wymagałby wjazdu ciężkiego sprzętu do foyer i „rozprucia teatru”. Według słów aktorki, istnieje tańsza, trzykrotnie mniej kosztowna opcja, ale nie jest brana pod uwagę.

Osoba z branży budowlanej ostrzegła aktorkę:

„Jak wejdą do piwnic, to nie wyjdą. Zniszczą ci teatr.”
Aneta Zając skrywała tę liczbę miesiącami. Wiemy, ile dokładnie schudła
Metamorfoza Anety Zając od miesięcy elektryzuje fanów, ale aktorka uparcie milczy o jednym. Nie zdradza, ile dokładnie zrzuciła kilogramów. Blask Online dotarł do informacji, które gwiazda „Pierwszej miłości” wolałaby zachować tylko dla siebie.

A w tle — 300 rodzin i misja, której nie da się porzucić

Kamienica to nie tylko scena. To miejsce, które prowadzi działalność charytatywną, edukacyjną, społeczną.To 300 rodzin, które żyją dzięki pracy w teatrze.

To widzowie, którzy mówią: „Nie poddawajcie się”. To mieszkańcy innych kamienic, którzy proszą Justynę o pomoc, bo ich nowi właściciele odcinają wodę.

Dlatego Kamienica jest w niebezpieczeństwie?

Aktorka mówi wprost, że Kamienica stoi na przecięciu interesów, pieniędzy, pustostanów, decyzji urzędników i ludzi, którzy chcą przejąć kontrolę nad jednym z najbardziej atrakcyjnych adresów w Warszawie.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze