Aktywny jak nigdy
W minionym roku Freeman zagrał w dwóch głośnych produkcjach – widowiskowym Iluzja 3 oraz historycznym dramacie The American Revolution. W obu projektach udowodnił, że mimo wieku wciąż potrafi przyciągać uwagę widzów samą swoją obecnością.
– „Dopóki mogę pracować i dopóki historie są dobre, nie widzę powodu, żeby przestawać”
– podkreślał w jednym z ostatnich wywiadów.

Premiera w Los Angeles i nowa rola
W ubiegłym tygodniu Freeman pojawił się w Los Angeles na premierze serialu szpiegowskiego The Gray House. To produkcja szczególna, bo aktor jest nie tylko jej gwiazdą, ale także współproducentem. Serial opowiada o niezwykłych kobietach-szpiegach, które działając w cieniu wielkiej historii, miały realny wpływ na losy wojny i przyszłość Stanów Zjednoczonych.
– „Zawsze fascynowały mnie historie ludzi, o których podręczniki milczą. Zwłaszcza kobiet, bez których wiele wydarzeń potoczyłoby się zupełnie inaczej”
– mówił Freeman podczas premiery.

Droga na szczyt
Urodzony w 1937 roku w Memphis aktor debiutował w 1964 roku, a już cztery lata później otrzymał swoją pierwszą nominację do Oscara za film Cwaniak. Prawdziwa międzynarodowa sława przyszła jednak z czasem – dzięki rolom w takich klasykach jak Wożąc panią Daisy, Skazani na Shawshank, Siedem czy Million Dollar Baby, za który odebrał Oscara.
Łącznie był nominowany do tej nagrody pięć razy – zarówno za role pierwszo-, jak i drugoplanowe – i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów i twarzy amerykańskiego kina.

Życie poza planem
Prywatnie Freeman jest ojcem czworga dzieci, ma za sobą dwa rozwody i od lat mieszka na farmie w stanie Missisipi. To tam – jak sam przyznaje – najlepiej odpoczywa od blasku fleszy.
– „Wieś uczy pokory. Przypomina, że świat nie kręci się wokół czerwonych dywanów”
– mówił w rozmowie z amerykańskimi mediami.
Choć zbliża się do dziewięćdziesiątki, Morgan Freeman nie zwalnia tempa. Nadal czyta scenariusze, angażuje się w projekty producenckie i nie ukrywa, że najbardziej ceni historie z sensem.
– „Dobre opowieści nie mają wieku. Ani bohaterowie, ani aktorzy”
– podsumowuje, a nazwisko Morgana Freemana wciąż działa na widzów jak magnes, a jego filmografia jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze