Sandra’s Matcha przy ul. Wilczej w Warszawie wystartowała z ogromnym rozmachem. W dniu otwarcia ustawiały się kolejki, a lokal stał się jednym z najmodniejszych punktów na mapie stolicy. Kubicka spełniła swoje wieloletnie marzenie, stworzyła miejsce, które miało promować zdrowy styl życia i jej ukochaną matchę.

Niestety, sielanka trwała krótko. Już od pierwszych dni działalności modelka musiała mierzyć się z falą krytyki w internecie. Influencerzy i tiktokerzy masowo odwiedzali lokal, a ich recenzje były… delikatnie mówiąc, mało entuzjastyczne. Niektórzy wręcz robili z tego trend, nagrywając filmiki, na których pluli matchą lub wyrzucali ją do kosza.

Hejt, przepychanki i konkurencja. Kubicka: „Jestem zmęczona”
W ostatnich tygodniach Sandra zaczęła mówić coraz bardziej otwarcie o tym, co działo się za kulisami. W jednym z wpisów przyznała:
„Tak szybko jak dodaliście mi skrzydeł i uniosłam się nad ziemię, tak szybko te skrzydła zostały mi podcięte.”

Modelka zdradziła, że oprócz fali hejtu musiała mierzyć się także z „przepychankami”, które, jak zasugerowała, dotyczyły nie tylko influencerów, ale również konkurencji.
To właśnie zmęczenie ciągłą krytyką, presją i konfliktami miało przesądzić o zamknięciu lokalu.

To nie koniec marki! Sandra’s Matcha wraca w nowej formie
Choć lokal stacjonarny znika z mapy Warszawy, Sandra uspokaja fanów: marka nie znika. Produkty Sandra’s Matcha nadal będą dostępne online, a Kubicka zapowiedziała, że w foodtracku pojawi się z nimi na: festiwalach i eventach.
To oznacza, że matcha Sandry nie znika — zmienia tylko formę.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze