„Pogłos” Kierwiński przegalopował. Internauci zrównali go z ziemią

Ruszył z kopyta, a skończył w rowie. Minister Marcin Kierwiński chciał wygrać gonitwę o konie prezydenta Karola Nawrockiego, ale ewidentnie przegalopował. Jego wpis o „bizantyjskim stylu życia” zebrał tysiąc komentarzy, a internauci w kilka godzin zrobili z niego konia pociągowego do żartów. Obrońców ministra trzeba szukać jak igły w stogu siana.

3 minut czytania
„Pogłos” Kierwiński przegalopował. Internauci zrównali go z ziemią
← Powrót na niezalezna.pl
„Pogłos” Kierwiński przegalopował. Internauci zrównali go z ziemią

Falstart na czerwonym

Wpis wyglądał jak start wielkiej gonitwy: krzykliwe czerwone tło i hasło, że w dyskusji o zamiłowaniu prezydenta do bizantyjskiego stylu życia żal tylko koni. Minister najwyraźniej liczył, że wyjdzie na prowadzenie już na pierwszej prostej. Zamiast tego zaliczył falstart, a peleton internautów błyskawicznie go wyprzedził.

„Z obsesją na punkcie Pana Prezydenta”

Internauci urządzili sobie istną gonitwę w komentarzach krytykujących ministra i Koalicję 13 grudnia.

„I to jest minister buehe. Z obsesją na punkcie Pana Prezydenta. Żałosne.”

Łeb w łeb, biegł kolejny komentarz:

„Nie macie czym się zająć? Bierzcie się do roboty, bo zadłużyliscie Polskę do rozmiarów gigantycznych.”
„Jeździłem za swoje”. Panie Tusk, a za czyje pan żyje?
Nowa moda w Koalicji Obywatelskiej: zdjęcie na koniu i podpis „za swoje”. Tak politycy rządzącej partii kpią z koni prezydenta Nawrockiego. Brzmi szlachetnie, tylko jest jeden problem. Te „swoje” pieniądze polityków to w ogromnej części… nasze pieniądze. A premier, który dziś liczy prezydentowi każdą marchewkę, sam ma za sobą całkiem bogatą historię wydatków na koszt podatnika.

Konie stoją tam od Wałęsy. „Pogłos” potknął się na pierwszej przeszkodzie

Najboleśniej zabolało to, że minister wyłożył się na pierwszym płotku. Konie w Promniku to żaden czarny koń tej historii. Pojawiły się za Lecha Wałęsy, stajnię zbudowano za Aleksandra Kwaśniewskiego, a za Andrzeja Dudy były tam lamy i kucyk. Jeden z komentujących zapytał wprost, czy konie nie stoją tam od 1990 roku, a stajni nie postawiono za Kwaśniewskiego. Odpowiedź innej internautki wyjaśniła:

„Oczywiście, że tak. Tylko pelikany o tym nie wiedzą.”

„Rozmówki w piaskownicy”, czyli internauci biorą ministra pod but

Komentujący nie zwolnili ani na moment. Okładali ministra batem za poziom debaty i stan finansów państwa:

„A coś na wyższym poziomie niż rozmówki w piaskownicy to potraficie?”
„Wy żeby kupić konia to byście musieli wziąć znów pożyczkę z Uni na parę miliardów.”
„Bez nadawania na PiS to ten rząd oprócz długu to nic więcej.”

Kto tu żyje po bizantyjsku?

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz od startu przekonywał, że to koń trojański, który ma przykryć deficyt i problemy ochrony zdrowia. Sądząc po komentarzach, wielu internautów stawia na tego samego konia. Minister chciał pokazać prezydenta jako cesarza na włościach. Skończyło się na tym, że sam zjechał z toru, zanim gonitwa na dobre się zaczęła.

„Milion dziennie” na Kancelarię Prezydenta? Policzyliśmy. Kancelaria premiera kosztuje dwa razy więcej
„Rumakowanie” wciąż w modzie. Tym razem w TVP Info, gdzie w rozmowie z udziałem Miłosza Motyki znów wbijano szpile prezydentowi Nawrockiemu. Padło mocne hasło: Kancelaria Prezydenta kosztuje Polaków milion złotych dziennie. Brzmi groźnie, tylko czy to prawda? I dlaczego nikt nie liczy w ten sposób kancelarii premiera?

Tylko koni żal. W tym jednym akurat trudno się z Kierwińskim nie zgodzić na tym łez padole.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze