Czy to będzie hit? Wprost zapytaliśmy o to lidera zespołu "Weekend", Radosława Liszewskiego.
Kto wie?! Oczywiście życzyłbym sobie tego, jak każdy twórca. Wiadomo, że człowieka cieszy, gdy jego utwór zostaje zauważony, ktoś chętnie go słucha
- przyznaje Liszewski.
Od rymowanki, do... przeboju
Wokalista zdradził Blaskowi w jak niecodziennych okolicznościach powstał.
Któregoś dnia wraz z chłopakami wracaliśmy z koncertu. W pewnym momencie zaczęliśmy sobie przypominać rymowanki z dzieciństwa. Ktoś powiedział: Halo, halo tu Londyn, ona blondi, on blondyn. To tak mocno zostało mi w głowie. Jakiś czas później jechałem na siłownię i zacząłem pod nosem nucić te słowa. Nawet nie wiem dlaczego. Po prostu po powrocie do domu musiałem siąść za klawiszami, pisać i komponować. I tak właśnie powstał ten utwór
- dodaje.

Nogi rwą się do tańca
Sama piosenka z pewnością wpadnie w ucho. Bardzo rytmiczna, na wesołą nutę, ale przede wszystkim nogi same rwą się do tańca. Z pewnością z przyjemnością posłuchają jej starsi fani Disco Polo, ale i ci młodsi. Jak zauważa lider zespołu "Weekend" popularności tego rodzaju muzyki wśród młodego pokolenia wcale nie maleje.
Disco Polo ma się dobrze
Wiadomo, dwa pokolenia Polaków, które wychowały się przy naszej muzyce, są z nami do dziś. Działa nostalgia, historia... Ale to, co cieszy mnie ogromnie, a nawet jestem tym zdumiony, to fakt, że na naszych koncertach świetnie bawią się dużo młodsze osoby.

Widzę 15-, 16- czy 17-latków pod sceną, którzy śpiewają razem ze mną. I to nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Nastolatki nucą piosenki, które są starsze od nich. Co pokazuje, że muzyka nie zna ram czasowych i zawsze jest na nią dobry czas
- podsumowuje Liszewski. Posłuchajcie sami:


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze