Wilka tam nie było, był za to kojot
Spotkanie zatytułowane „Między prawem, nauką a praktyką” miało być okazją do wymiany wiedzy na temat wilków. Wszystko zapowiadało się więc niezwykle merytorycznie. Problem pojawił się już wtedy, gdy uczestnicy spojrzeli na wizualizację wydarzenia.

Trudno powiedzieć, czy grafik uznał, że skoro oba zwierzęta należą do rodziny psowatych, to różnica nie jest aż tak istotna. W końcu na pierwszy rzut oka może się zgadzać: czworonożne, drapieżne, trochę podobne. Czego chcieć więcej?
Szybko okazało się jednak, że nie wszyscy podzielają tę filozofię.
„Co jest, co jest?”
Na widok grafiki Urszula Pasławska zareagowała z wyraźnym zdziwieniem:
„Co jest, co jest?”
Na odpowiedź szybko zareagował Maciej Perzyna ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego:
„Kojot. To nie jest wilk”.
Zanim rozpoczęła się poważna dyskusja o ochronie wilków uczestnicy musieli najpierw ustalić, co właściwie przedstawia grafika promująca konferencję o wilkach.
„Eksperci" od wszystkiego
Cała sytuacja byłaby zapewne tylko zabawną wpadką, gdyby nie fakt, że konferencja miała przecież dotyczyć wiedzy, nauki i praktyki. Tymczasem trudno nie zauważyć, że nawet z tak podstawowym elementem oprawy wydarzenia pojawiło się pewne zamieszanie.
Szczególnie przewrotnie wypada to w przypadku Urszuli Pasławskiej. Posłanka PSL jest aktywną myśliwą, a w przeszłości była również przewodniczącą Klubu Polskich Dian, więc temat zwierząt i łowiectwa nie powinien być jej szczególnie obcy. Jej reakcja na grafikę bawi internautów, bo brzmiała niemal tak, jakby pierwszy raz słyszała o tym zwierzaku.

Z kolei Maciej Perzyna, który chwilę wcześniej prowadził rozmowę o poziomie wiedzy i zaangażowania uczestników, sam musiał zmierzyć się z dość osobliwym elementem konferencyjnej oprawy. Pozostaje, więc pytanie, dlaczego przy okazji spotkania o wilkach ktoś postanowił sięgnąć akurat po kojota. Ten naturalnie występuje, przecież przede wszystkim w Ameryce Północnej i części Ameryki Środkowej.

Być może w tym przypadku zasada była prosta: skoro ma cztery łapy i przypomina wilka, to na grafice o wilkach też się nada. Szkoda tylko, że konferencja miała być właśnie o tym, by odróżniać fakty od luźnych skojarzeń.
Jak na spotkanie zatytułowane „Między prawem, nauką a praktyką”, poprzeczka została więc ustawiona wyjątkowo nisko i to jeszcze zanim rozpoczęła się właściwa dyskusja.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze