Mateusz Damięcki przez lata kojarzony był głównie z wizerunkiem ekranowego amanta. Z czasem jednak zaczął sięgać po role znacznie odbiegające od tego schematu.
Przełomem w jego karierze okazała się rola w filmie „Furioza”, w którym wcielił się w postać Goldena – agresywnego, uzależnionego od narkotyków i adrenaliny członka gangu kiboli. Po sukcesie produkcji pojawiły się kolejne projekty, w tym „Prosta historia” oraz zapowiadana kontynuacja filmu – „Furioza 2”.

Aktor przyznaje, że ważną rolę w jego życiu odgrywa rodzinna tradycja aktorska oraz wsparcie bliskich.
„Moja babcia, Irena Górska-Damięcka, zawsze powtarzała, że aktor nie może spoczywać na laurach i powinien nieustannie pracować nad sobą. Dzięki cierpliwości i wsparciu wielu osób doczekałem momentu, w którym mogę powiedzieć, że mam coraz więcej różnorodnych wyzwań aktorskich”
– powiedział.

Damięcki podkreśla, że szczególne miejsce w jego życiu zajmują kobiety z najbliższej rodziny.
„Babcia była dla mnie tchnieniem rodzinnej historii. W 1928 roku zdała egzamin eksternistyczny u profesora Zelwerowicza i wytyczyła zawodowy szlak naszej rodzinie. Kobiety z mojego otoczenia mają ogromny wpływ na moje życie i wiele się od nich uczę”
– przyznał aktor.

Jak dodał, każda z nich odegrała w jego życiu ważną rolę.
„Moja żona uczy mnie cierpliwości. Matylda, moja siostra jest bezkompromisowa, odważna i jest dla mnie wzorem. Mama, która od lat jest moją agentką, dba o moją karierę i jest konsekwentna”
– powiedział.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze