Łatwogang zebrał 12 milionów i zamknął zbiórkę. Internet przypomina mu obietnicę, której nie spodziewał się dotrzymać

Łatwogang znowu zrobił coś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe. Po ekstremalnej jeździe rowerem przez Polskę, po nocach bez snu, po setkach kilometrów, po bólu, który było widać na każdym kadrze transmisji, zebrał pełną kwotę na leczenie Maksa Tockiego. Zbiórka została oficjalnie zamknięta, a licznik zatrzymał się na 12 milionach złotych.

3 minut czytania
Łatwogang zebrał 12 milionów i zamknął zbiórkę. Internet przypomina mu obietnicę, której nie spodziewał się dotrzymać
← Powrót na niezalezna.pl
Łatwogang zebrał 12 milionów i zamknął zbiórkę. Internet przypomina mu obietnicę, której nie spodziewał się dotrzymać

To kolejny moment, w którym jeden streamer poruszył całą Polskę.

Jak do tego doszło? Jazda, która stała się narodowym wydarzeniem

Łatwogang ruszył z Zakopanego w stronę Gdańska, transmitując wszystko na żywo. Setki tysięcy ludzi oglądało, jak jedzie bez snu, walczy z bólem, a jednocześnie powtarza, że „każdy rodzaj wsparcia się liczy”. Widzowie nie tylko wpłacali, samo oglądanie generowało pieniądze dzięki reklamom.

Łatwogang jedzie przez całą Polskę i zaczyna mieć problemy zdrowotne. „Dajemy z siebie wszystko”
Łatwogang wrócił do sieci i od razu odpalił akcję, która znowu elektryzuje całą Polskę. Influencer, który zasłynął rekordową zbiórką ponad 280 milionów złotych dla Cancer Fighters, tym razem wsiadł na rower i ruszył z Zakopanego do Gdańska, by zebrać brakujące miliony na terapię genową dla 8‑letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Trasa liczy setki kilometrów, a całość odbywa się na żywo, 24/7, przed tysiącami widzów.

W pewnym momencie padło zdanie, które stało się symbolem całej akcji:

„Jak zbiorę całość zanim dojadę do Gdańska, to zawracam i jadę rowerem z powrotem do Zakopanego.”

To była obietnica rzucona w emocjach, ale internet zapamiętał ją natychmiast.

12 milionów zebrane szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał

Zbiórka rosła w tempie, którego nie przewidział nawet sam Łatwogang. Widzowie wpłacali, udostępniali, komentowali, a algorytmy wynosiły transmisję na szczyt trendów. W pewnym momencie stało się jasne, że cel zostanie osiągnięty zanim streamer dotrze do Gdańska. I tak właśnie się stało.

Kwota została zamknięta, Maks Tocki dostanie terapię genową, a Łatwogang zatrzymał rower i ogłosił koniec zbiórki.

Polski astronauta zabrał głos. Ostre słowa pod adresem władz POLSA
Sławosz Uznański-Wiśniewski opublikował obszerne oświadczenie odnoszące się do sytuacji wokół Polskiej Agencji Kosmicznej oraz działań jej prezes, Marty Wachowicz. W swoim wpisie astronauta zarzuca kierownictwu Agencji próbę ograniczania krytycznych głosów i wskazuje na szereg problemów, które — jego zdaniem — mogą negatywnie wpływać na rozwój polskiego sektora kosmicznego.

A co z obietnicą? Internet już o niej nie zapomni

W komentarzach zaczęło się natychmiastowe odliczanie:

„No to co, wracasz?”
„Zakopane czeka!”
„Słowo się rzekło!”

Łatwogang sam przyznał, że nie spodziewał się, że zbiórka zamknie się tak szybko. Teraz widzowie czekają na jego decyzję czy potraktuje obietnicę dosłownie, czy jako spontaniczny żart, który miał tylko zmotywować ludzi.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze