Kinga Rusin od kilku lat zamiast telewizyjnego studia wybiera kolejne zakątki świata, a relacjami z wypraw regularnie dzieli się z obserwatorami w mediach społecznościowych. Tym razem wraz ze swoim wieloletnim partnerem Markiem Kujawą pojawiła się w Kirgistanie.

Nie była to jednak zwykła turystyczna wycieczka. Para trafiła na Światowe Igrzyska Nomadów — wydarzenie, które stało się dla Rusin okazją do bliższego przyjrzenia się tradycjom i kulturze ludów pasterskich.
Tradycja zamiast „plastikowego” folkloru
Na zdjęciach z wyprawy Rusin pozuje w cudacznym nakryciu głowy, a wokół niej pojawiają się przedstawiciele lokalnej kultury. Dziennikarka szczególnie mocno zwróciła uwagę na autentyczność wydarzenia.
„Przeżyliśmy tu "etno orgazm"! Te igrzyska to jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń, jakie widziałam podczas naszych podróży! Zatopiliśmy się w nieznany, ale fascynujący świat kultury nomadów, pasterskich ludów, z ich umiłowaniem wolności, przestrzeni, kontaktu z naturą, ich sztuki”
- napisała podekscytowana celebrytka.

Rusin zachwyciło przede wszystkim to, że — w jej ocenie — lokalna tradycja nie została sprowadzona wyłącznie do atrakcji dla zagranicznych turystów.
„Jest to świat wciąż funkcjonujący, żywy, bez kompleksów wobec Zachodu, bez "plastikowego" folkloru pod turystów, za to z autentycznym, niemal demonstracyjnym przywiązaniem do własnej kultury, tradycji i historii (co widać na załączonych zdjęciach)”
— podkreśliła.
Podróżnicza relacja Rusin miała również polityczny akcent. Dziennikarka poinformowała, że wraz z partnerem zrezygnowali z udziału w oficjalnej ceremonii otwarcia igrzysk. Powodem była obecność Władimira Putina, który pojawił się w Biszkeku.

„Celowo nie poszliśmy na uroczyste otwarcie olimpiady (choć było spektakularne!). Wiedzieliśmy, że w Biszkeku jest Putin i że pojawi się na stadionie. Nie chciałam być częścią wydarzenia, które jego obecność niestety zamieniła w polityczny spektakl”
— stwierdziła.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze