"Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli". Te słowa młody aktor powiedział tuż przed śmiercią...

Śmierć 11-letniego Nikodema Mareckiego wstrząsnęła zarówno lokalną społecznością, jak i środowiskiem filmowym, w którym chłopiec stawiał swoje pierwsze kroki. Młody aktor znany z ról w „Zołzie”, „Białej odwadze” oraz serialu „Szpital św. Anny” zginął w wyniku potrącenia przez samochód dostawczy. Rodzina po raz pierwszy ujawnia kulisy tragicznego dnia i ostatnie słowa dziecka wypowiedziane w szpitalu.

3 minut czytania
"Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli". Te słowa młody aktor powiedział tuż przed śmiercią...
Instagram
← Powrót na niezalezna.pl
"Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli". Te słowa młody aktor powiedział tuż przed śmiercią...

11-letni Nikodem Marecki, dziecięcy aktor związany z kilkoma głośnymi produkcjami filmowymi i telewizyjnymi, zmarł pod koniec listopada w wyniku wypadku drogowego. Chłopiec mieszkał w Niedźwiedziu i uczęszczał do Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki.

Poruszające pożegnanie 11-letniego Nikodema Mareckiego. Kożuchowska: “Serce pęka”...
Tragiczna śmierć 11-letniego Nikodema Mareckiego, młodego aktora znanego z filmów „Biała odwaga” i „Zołza”, wstrząsnęła światem polskiego kina. Informację potwierdziła szkoła w Niedźwiedziu, do której uczęszczał chłopiec. W sieci pojawiają się poruszające pożegnania, a wśród nich słowa Małgorzaty Kożuchowskiej: „Ogromne wyrazy współczucia dla całej rodziny! Trudno uwierzyć w to, co się stało. Serce pęka”.

Do zdarzenia doszło po wyjściu z autobusu szkolnego. Jak wynika z ustaleń prokuratury, Nikodem próbował przejść na drugą stronę skrzyżowania, wbiegając wprost pod nadjeżdżający samochód dostawczy. Obrażenia okazały się bardzo poważne, a zgon nastąpił w wyniku pęknięcia wątroby.

Nikodem był znany widzom m.in. z filmów „Zołza”, „Biała odwaga” oraz serialu „Szpital św. Anny”, w którym wcielał się w Igora Hajduka, syna jednej z głównych bohaterek. Wieść o jego śmierci wywołała falę komentarzy w środowisku artystycznym.

Nikodema żegnały tłumy. 11-letni aktor zginął pod kołami samochodu... “Do zobaczenia”
Dziś odbył się pogrzeb 11-letniego Nikodema Mareckiego, młodego aktora, którego nagła śmierć wstrząsnęła widzami i środowiskiem filmowym. Choć miał zaledwie 11 lat, zdążył zagrać w kilku znaczących produkcjach, w tym „Białej odwadze”, „Zołzie”, „Szpitalu św. Anny” oraz „Zakochanych po uszy”. Chłopca żegnały tłumy…

Matka chłopca, pani Iwona, w rozmowie z „Super Expressem” opowiedziała o ostatnich dniach syna. Zaznaczyła, że Nikodem dopiero od września samodzielnie chodził do szkoły. Podkreśliła również, że wsparciem w trudnych chwilach jest dla niej wiara.

Powiedziała:

"Jesteśmy wierzący. Wiem, że jemu jest tam dobrze, jestem spokojna o syna. Był bardzo, bardzo empatycznym dzieckiem, zawsze najpierw widział drugiego człowieka. Nawet w liście do św. Mikołaja poprosił o zdrowie dla rodziny"

Kobieta przytoczyła także ostatnie słowa 11-latka, wypowiedziane już w szpitalu:

"Ostatnie słowa mój syn powiedział do pani anestezjolog w szpitalu: 'Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli'"

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 3 grudnia. Wzięli w nich udział członkowie rodziny, przyjaciele, mieszkańcy miejscowości oraz osoby związane z produkcjami, w których występował chłopiec.

Niewyobrażalna tragedia. Grażyna Błęcka-Kolska spowodowała wypadek, w którym zginęła jej córka
Tego feralnego dnia Grażyna Błęcka-Kolska (63 l.) prowadziła samochód, w którym pasażerkami były jej córka Zuzanna oraz znajoma. Na ulicy Sobieskiego we Wrocławiu pojazd wpadł w poślizg, uderzył w latarnię i przewrócił się na bok. Skutki były tragiczne.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze