Odbierając statuetkę, aktorka postanowiła podziękować nie tylko reżyserom i partnerom z planu. Ze sceny w Beverly Hilton zwróciła się także do polskiego członka ekipy, Tomasza Sternickiego, który – jak opowiadała – regularnie gotował dla zespołu domową zupę w przywiezionym z Polski żeliwnym garnku. To właśnie to danie, serwowane między kolejnymi dniami zdjęciowymi, zapadło jej w pamięć najmocniej.

Buckley mówiła o zupie z humorem, podkreślając, że była rozgrzewająca, prawdziwa i „jak dom”, szczególnie w trudnych, emocjonalnie wymagających dniach pracy na planie. Choć nie zdradziła dokładnie, co było w garnku, internet natychmiast ruszył z domysłami: żurek, barszcz, a może klasyczna jarzynowa?
Ten krótki, spontaniczny fragment przemowy szybko obiegł media na całym świecie, a w Polsce wywołał prawdziwą falę dumy. Rzadko zdarza się, by na jednej z najważniejszych gal filmowych globu polska kuchnia dostała swoje pięć sekund – i to z ust hollywoodzkiej gwiazdy.
Film „Hamnet” zapisze się zatem nie tylko jako ambitna ekranizacja literatury, ale też jako produkcja, na której polska zupa zrobiła międzynarodową karierę. A Jessie Buckley? Oficjalnie dołączyła do grona gwiazd, które dały się uwieść smakowi znad Wisły.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze