Wszyscy jesteśmy cebulkami, ja też. Cebulak różni się jedynie statusem miąższu: przepracowany, in progress, lub teren skażony wchodzisz na własną odpowiedzialność a i tak stratuję wszystkich na swojej drodze, biorąc niewinnych zakładników z kolejnych pokoleń
- napisała Damięcka pod postem ze swoją najnowszą grafiką.
Ona sama twierdzi, że to - jak mówi - "czuła obserwacja". Jednak wielu komentatorów widzi w tym zupełnie coś innego. Protekcjonalny ton i kolejny raz powtarzaną tezę, że Polacy to naród, który trzeba diagnozować jak pacjenta.

Co ciekawe, Damięcka po raz kolejny stawia samą siebie w pozycji kogoś, kto stoi ponad resztą. Jej grafiki od lat mają jedną wspólną cechę. Polak jest w nich zawsze zaściankowy, niedojrzały, śmieszny. A ona? To ta, która „widzi więcej” i tłumaczy Polakowi świat.
Tym razem poszła o krok dalej, wrzucając wszystkich do jednego worka z etykietą „cebulak”. I choć część internautów odnajduje się w takim ujęciu, wielu ma już dość tego tonu:
Ileż można?
I po co tak ciągle biadolić?
A ta znowu swoje? Przecież tego już nie się na oglądać
Internauci zwracają uwagę na jeszcze jedno. Damięcka chętnie punktuje Polaków, ale rzadko kiedy pokazuje coś poza negatywnymi kliszami. Trauma, kompleksy, smalec, bigos, kalesony - to nie jest portret, a raczej karykatura. I to taka, którą łatwo się klika, ale trudno traktować poważnie.






Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze