Wielki powrót na wybieg
Horodyńska wzięła udział w pokazie tajwańskiej projektantki mody awangardowej Jenn Lee, znanej z kolekcji inspirowanych ruchem punkowym, sztuką i zrównoważoną modą. Jak sama przyznała w relacji, wystarczył jeden casting i projektantka od razu chciała ją w pokazie. Horodyńska jeszcze go otworzyła. Show odbył się w mrocznej scenerii nocnego klubu Fabric London, co modelka skomentowała:
„Zawsze wiedziałam, że ciemna odsłona mojej duszy istnieje” .

Sam powrót na wybieg trzeba pochwalić, bo to duża rzecz, że po latach przerwy Horodyńska wciąż jest zapraszana na castingi i wygrywa je z młodszą konkurencją. Widać, że doświadczenie i charakterna uroda wciąż robią robotę w branży.

Ale te kreacje...
Tu jednak zaczynają się schody. Wśród stylizacji, w których modelka przemierzała wybieg, znalazły się m.in.: pognieciona, beżowa suknia przypominająca zmiętą pościel, biała, obcisła kreacja z metalowym „koszem” na głowie przypominającym klatkę, oraz kostium całkowicie obszyty długimi, jasnymi i czarnymi włosami, od stóp po ramiona.

Internauci nie zostawili na tym suchej nitki. Pod jednym z nagrań pojawił się komentarz:
„pierwszy filmik wygląda to tak jakby buty i sukienka miały Pani spaść i Pani to sobą trzymała, jakoś tak ciężko się to ogląda bo patrzy się na chód a nie kreacje”.
Inna użytkowniczka złośliwie zapytała, czy modelka „podbija”, czy raczej „odbiła się od drzwi H&M” .

Trudno nie zadać sobie pytania: kto naprawdę założyłby coś takiego na ulicę? Awangardowa moda ma prawo szokować i eksperymentować. To zresztą sedno pokazów w stylu Jenn Lee, ale patrząc na te stylizacje, trudno oprzeć się wrażeniu, że część z nich to bardziej artystyczny performance niż ubranie, w którym ktokolwiek chciałby się pokazać poza wybiegiem.

Bez względu na kontrowersje wokół samych kreacji, Horodyńska znów jest na językach, a jej powrót do świata mody z pewnością napędza rozmowy przy niejednym śniadaniu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze