Wojna o kolędę. Jak książę wywołał kontrowersje?

Tuż przed świętami książę Jan Lubomirski odbył rundę po mediach, gdzie opowiadał o zwyczajach świątecznych swojej arystokratycznej rodziny. I nieoczekiwanie wzbudził emocje wypowiedzią o słynnej kolędzie „Bóg się rodzi”.

4 minut czytania
Wojna o kolędę. Jak książę wywołał kontrowersje?
akpa.pl
← Powrót na niezalezna.pl
Wojna o kolędę. Jak książę wywołał kontrowersje?

KOLĘDA LUBOMIRSKICH

Z kolędami jako rodzina mamy dużo wspólnego, bo "Bóg się rodzi", to jest nasza prywatna domowa kolęda. Powstała, napisana przez Karpińskiego, dla mojej sześć razy prababki, czyli Elisabeth, która posiadała Łańcut. Tam jest taki pasus: "dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami". To jest dom, czyli Łańcut, majętność - no to wiadomo - i wszystkie wioski dookoła

– powiedział książę Jan Lubomirski-Lanckoroński w studiu „Halo, tu Polsat”.

Czy Waldemar Żurek wymyślił sobie przeszłość? Czy jest zwykłym mitomanem?
Waldemar Żurek od lat buduje opowieść o rodzinnej konspiracji i własnym zaangażowaniu w antykomunistyczną opozycję. Tymczasem Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski publikuje dokumenty, które przeczą tej narracji. Czy to tylko nieścisłość? Czy może kolejny przypadek publicznej autokreacji, która z prawdą historyczną nie ma nic wspólnego? Czy to objaw mitomanii ministra sprawiedliwości?

W dalszej części wypowiedzi książę przyznał, że jest zadowolony, że kolędę za swoją uznali wszyscy Polacy. Sprzyjała temu zapewne forma muzyczna utworu, skomponowana w rytm naszego tańca narodowego – poloneza.

Natomiast później to poszło w Polskę i to jest chyba jeden z takich bardzo ładnych, dobitnych przykładów tego, że naszymi prywatnymi rzeczami, czy prywatnymi osiągnięciami kulturalnymi, zawsze się dzieliliśmy

- mówił Lubomirski-Lanckoroński.

Björk emocjonalnie o niepodległości Grenlandczyków. “Duńczycy traktują ich jak ludzi drugiej kategorii”
Islandzka artystka Björk zamieściła w mediach społecznościowych emocjonalny wpis na temat Grenlandii i jej mieszkańców. Zwróciła uwagę na to, jak Grenlandczycy byli przez lata traktowani przez Duńczyków. “Wciąż traktują ich jak ludzi drugiej kategorii” - zaznacza artystka.

FILOLODZY ZABRALI GŁOS

Mimo tego wiele osób jego wypowiedź niektórzy uznali za przejaw arystokratycznej wyższości. Teraz o pochodzeniu kolędy „Bóg się rodzi” postanowili wypowiedzieć się eksperci. A konkretnie filolodzy z Uniwersytetu Śląskiego.

Tuż przed świętami pojawiła się wypowiedź o kolędzie „:Bóg się rodzi”, a jeden z rodzimych celebrytów, który długo i ze swadą, za to bez znawstwa o niej opowiadał. Faktycznie, najpewniej ta kolęda została zamówiona przez Izabelę z Czartoryskich Lubomirską, mecenaskę sztuki tamtej epoki u Franciszka Karpińskiego. Z drugiej jednak strony, w latach 1785 – 1818 poeta przebywał na dworze Branickich w Białymstoku. W związku z tym potomkowie tej rodziny mogą także nazywać kolędę „Bóg się rodzi” swoją domową i własną. Nie zapominajmy o tym, że utwór ten do nikogo nie należał. Nie ma bowiem dedykacji, można więc spekulować, czy ktoś go zamówił czy należał do artysty, który go stworzył. A stworzył go znakomicie i o tym należy mówić, to znaczy o mistrzowskim zestawieniu oksymoronów w tekście: „ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice nieskończony, wzgardzony okryty chwałą, śmiertelny król nad wiekami” i zakończeniem zwrotek fragmentem Ewangelii św. Jana: „A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Kolęda jest wyśmienita, kolęda jest fantastyczna. Te „wszystkie wioski z miastami i majętności”, o których ostatnio dość nieszczęśliwie wspominał w prasie internetowej potomek arystokratów, który chciał błysnąć jak gwiazda, mają zupełnie inną wymowę. Należy zwrócić uwagę na błogosławieństwo ojczyzny, które pojawia się w ostatniej zwrotce: „Podnieś rękę, Boże dziecię, błogosław ojczyznę miłą. W dobrych radach, w dobrym bycie wspieraj jej siłę swą siłą”. Po raz pierwszy kolęda została zaśpiewana w 1892 roku, w kościele farnym, w Białymstoku, a następnie wydana w zbiorze pieśni nabożnych przez zakon bazylianów w Łaśnie. Pojawiają się słowa o domu i majętności co nie oznacza żadnego Łańcuta, ale przejście od całościowego do indywidualnego postrzegania własnej ziemi, ojczyzny, od zbiorowego do personalnego, co oznacza poczucie budowania wspólnoty w konkretnym momencie historycznym, a nie jakieś fanaberie domagających się uwagi celebrytów

– napisali w oświadczeniu literaturoznawcy z Zakładu Historii Literatury Poromontycznej Uniwersytetu Śląskiego.

Choroba córki zmieniła jej życie. Anna Dereszowska nie boi się o tym mówić
Anna Dereszowska od lat jest jedną z najpopularniejszych polskich aktorek — znaną z takich ról jak Kalina w „Złotopolskich”, czy postaci wymagających empatii i siły. Jednak jej najważniejszą rolą jest macierzyństwo. Jakiś czas temu aktorka zdecydowała się podzielić bardzo osobistym doświadczeniem — historią walki jej córki Leny z depresją, która na pewien czas zmieniła ich życie.

Obyśmy tylko takie dyskusje i spory, jak ten o kolędę, mieli w Nowym Roku 2026.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze