Coś złego dzieje się z Włodzimierzem Czarzastym. Zarzucić można mu wiele, wiele, wiele, wiele. Nie chce mi się tu wymieniać przykładów jego skutecznego cynizmu, czy politycznej brutalności. Niemniej nie odmawiałbym mu inteligencji, ponieważ akurat ją ma, niemniej, jakby jej sobie zaprzeczył na tej patokonferencji…
Na owej, wspomnianej patokonferencji Włodzimierz Czarzsty zatrudniony, a w zasadzie wyrotowany na 2 lata na stanowisko marszałka Sejmu wziął i zaczął publicznie wychwalać ewidentną głupotę Donalda Tuska. Tusk poleciał do Berlina i tam dopuścił się absolutnie skandalicznych słów w sprawie odszkodowań, które potomkowie hitlerowców mają zapłacić polskim ofiarom II wojny światowej. Tusk, w skrócie, powiedział, że jak Niemcy nie chcą płacić, to on zapłaci, inna sprawa, że Tusk chce płacić naszymi pieniędzmi.
Ten piramidalny skandal oczywiście oburzył Polaków, bo pomysł, żeby ofiary płaciły za zbrodnie nazistów to kuriozum w czystej postaci. Niemniej Włodzimierzowi Czarzastemu bardzo się to spodobało, bo uznał – teraz uwaga – że Tusk zawstydził Niemców. Zawstydził. Zawstydził? Przez chwilę nawet zastanawiałem się czy Czarzasty, aby nie uprawia publicznie ćwiczeń sofistycznych, w myśl których bronić można wszystkiego i zawsze. Ale chyba nie.
Ponieważ druga osoba w państwie uważa, że płacąc cudze rachunki nie jest się frajerem, tylko się kogoś zawstydza zapraszam do zawstydzenia mnie w niedzielę przed 16. Ponieważ mamy do siebie telefony wyślę nazwę knajpy. To co Panie Włodku? Wpadnie Pan zapłacić za mnie rachunek?
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze