Polityczny lans w serialowych Wilkowyjach
Po dziesięciu latach przerwy ekipa filmowa wróciła na plan, by kręcić 11. sezon uwielbianego przez Polaków "Rancza". Ale sielski klimat Wilkowyj został brutalnie przerwany przez wielką politykę. Na planie zdjęciowym ni stąd, ni zowąd zmaterializował się Donald Tusk. Zdjęcia z tej "spontanicznej" i szeroko uśmiechniętej wizyty błyskawicznie obiegły internet.

Fani natychmiast przejrzeli tę tanią zagrywkę. Szef rządu przyjeżdża na plan najpopularniejszego, swojskiego serialu, by ogrzać się w blasku aktorów i zaplusować u zwykłych widzów. W sekcji komentarzy rozpętało się prawdziwe piekło. Ludzie wprost pisali, że mają dość mieszania polityki z rozrywką i dopytywali, w jakim właściwie celu urzędujący premier pojawił się na planie komedii.
Reżyser odleciał i każe nam "być dumnym"
Zamiast jednak przyznać, że polityczny teatrzyk wymknął się spod kontroli, głos zabrał reżyser serialu, Wojciech Adamczyk. I tu dopiero zaczyna się prawdziwy skandal! Artysta wydał oświadczenie, w którym z wyższością zbeształ oburzonych fanów, każąc im przestać myśleć o polityce. Jak niby mamy nie myśleć o polityce, skoro w kadrze pręży się Donald Tusk?!
Dalej było tylko gorzej. Adamczyk w iście megalomańskim stylu zapytał retorycznie, czy ktoś pamięta, by urzędujący premier kiedykolwiek odwiedził plan polskiego serialu. A potem wypalił:
Powinniście być chyba dumni z twórców wilkowyjskiej opowieści, z popularności serialu, bo taka wizyta to prestiżowe wydarzenie! Przemyślcie to, proszę.
Prestiż dla władzy, pogarda dla widza
Rozumiecie to? Pan reżyser staje przed kamerą i z palcem wycelowanym w widza tłumaczy nam, co mamy czuć! Zamiast po prostu robić dobry serial za pieniądze z naszych abonamentów i biletów, twórcy "Rancza" uznali, że wizyta Donalda Tuska to dla nich takie wyróżnienie, że my, szarzy obywatele, powinniśmy teraz padać na kolana i puchnąć z narodowej dumy.

To oburzające, że reżyser uważa polityczny lans premiera za "prestiżowe wydarzenie", którym trzeba się chwalić, zamiast chronić swoje "dzieło sztuki filmowej" (jak sam je dumnie nazwał) przed brudną polityką. My nie potrzebujemy, żeby pan Adamczyk mówił nam, z czego mamy być dumni. My chcieliśmy tylko obejrzeć dobry serial bez Tuska w tle!




Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze