W świecie, gdzie każdy dzień przynosi nowy temat, Marianna Schreiber zdaje się poruszać z wyjątkową swobodą. Raz angażuje się w sprawy społeczne – szczególnie te dotyczące zwierząt i interwencji w tzw. patoschroniskach – innym razem kieruje uwagę w stronę sportu, regularnie pojawiając się w kontekście walk MMA.
Ta wielowątkowość ma w sobie coś z konsekwentnie budowanej narracji. Schreiber nie zamyka się w jednej roli, raczej płynnie przechodzi między kolejnymi odsłonami swojej aktywności, dbając o to, by każda z nich była zauważona.

Tym razem postawiła na bardziej osobisty akcent. W czwartek opublikowała relację ze studia piercingu, pokazując moment tuż po zabiegu. Zdjęcie w lustrze, naturalne światło i brak przesadnej stylizacji – całość utrzymana w charakterystycznym dla niej, bezpośrednim tonie.
Chwilę później pojawiło się zbliżenie na nowy kolczyk w pępku. Krótki komentarz
– „Trochę się bałam, ale mega wygląda”
– dopełnił przekaz, który nie potrzebował długich wyjaśnień.

To kolejny przykład tego, jak celebrytka buduje relację z obserwatorami. Zmiany wizerunkowe przeplatają się tu z codziennością, tworząc opowieść, która – choć fragmentaryczna – pozostaje spójna.
A sam kolczyk? Oceńcie:



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze