W swoim wpisie profesor Środa stwierdziła, że jednym z najskuteczniejszych sposobów robienia kariery na prawicy jest, jak to ujęła, „wyciąganie trupów z przeszłości”.
Wymieniła przy tym: żołnierzy wyklętych, katastrofę smoleńską, martyrologię Lecha Kaczyńskiego, pamięć o rzezi wołyńskiej, oraz... Jakuba Banaszka, którego nazwała „prawdopodobnym premierem Kaczyńskiego”.

Według niej wszystkie te tematy mają służyć nie pamięci, lecz politycznemu podsycaniu emocji i nastrojów antyukraińskich.

Komentarze: od poparcia po otwarty sprzeciw
Pod wpisem pojawiły się głosy zgadzające się z jej oceną, ale równie liczne były komentarze ostro krytyczne. Wśród nich:
„Historia i pamięć to nie jest podsycanie nastrojów, to obowiązek wobec zamordowanych Polaków. Gdyby nie oni, to byś po rusku szczekała.”
„W swojej głupocie jest pani bezczelna! A o co tu chodzi, jak nie o pamięć o ofiarach? Co pani jeszcze robi w Polsce, skoro jest tu pani taka nieszczęśliwa?”
„W swoich postach prezentuje pani wyjątkowy język nienawiści.”
„To ciekawe, jak takie intelektualne zero mogło zostać profesorem.”

„Napisała kobieta, która chciała dawać obywatelstwo zwierzętom i uważa, że matka mieszkająca z dzieckiem i własną matką tworzą związek homoseksualny.”
„Rozumiem, że ‘trupy przeszłości’ to pogardliwe określenie polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Ale w przypadku ofiar żydowskich już wolno mówić i wspominać?”
Komentarze pokazują, że wpis Środy trafił w wyjątkowo wrażliwy punkt — pamięć historyczną, która dla wielu osób nie jest „trupem z przeszłości”, lecz częścią tożsamości i obowiązkiem wobec ofiar.

Magdalena Środa od lat jest jedną z najbardziej polaryzujących postaci polskiej debaty publicznej. Jej styl: ostry, zaczepny, często wręcz hejterski — sprawia, że jedni widzą w niej intelektualistkę mówiącą „bez filtra”, natomiast inni — osobę, która regularnie obraża ludzi o konserwatywnych poglądach i używa języka, który sami komentujący określają jako „nienawistny”.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze