Skandal w Sejmie. Pracownik TVP starł się z posłem. Odpowiedź chyba go zabolała

Myśleliście, że "nowa" TVP to obiektywizm i wysokie standardy? Nic z tych rzeczy! Korytarze sejmowe zamieniły się w arenę, na której pracownicy państwowej telewizji zachowują się jak natrętni prześladowcy. Tym razem na celowniku znalazł się poseł Andrzej Śliwka, którego osaczył z mikrofonem Mateusz Dolatowski - ten sam, który niedawno zmontował ociekający hejtem materiał o prezydencie Karolu Nawrockim.

3 minut czytania
Skandal w Sejmie. Pracownik TVP starł się z posłem. Odpowiedź chyba go zabolała
← Powrót na niezalezna.pl
Skandal w Sejmie. Pracownik TVP starł się z posłem. Odpowiedź chyba go zabolała

Korytarzowy terror z mikrofonem w dłoni

Zamiast merytorycznej pracy, czysta nagonka. Mateusz Dolatowski z TVP urządził sobie w polskim parlamencie skandaliczne show. Pracownik stacji z uporem maniaka podążał sejmowym korytarzem za posłem Andrzejem Śliwką. Zamiast zadawać pytania jak na rzetelnego reportera przystało, zachowywał się niemal jak stalker, agresywnie podtykając politykowi mikrofon pod same usta i prowokując awanturę.

Kolejny skandal w TVP. Absurdalny ”żart” Czarzastego z rakiety nad Polską
Nad terytorium naszego kraju wlatują niezidentyfikowane obiekty zza wschodniej granicy, wojsko w pośpiechu podrywa myśliwce, a obywatele drżą o własne życie i bezpieczeństwo. Co w obliczu takiego kryzysu robi jeden z najważniejszych polityków w państwie? Włodzimierz Czarzasty, goszcząc w przyjaznych progach TVP w likwidacji, postanowił zbyć zagrożenie cyniczną odzywką. Kompromitacja na antenie wywołała w sieci prawdziwą furię.

To nie miało nic wspólnego z dziennikarstwem - wyglądało to na z góry zaplanowaną akcję zaczepną opłacaną z naszych podatków!

Tych pytań TVP nie wyemituje!

Śliwka nie dał się jednak zastraszyć korytarzowemu "śledczemu". Szybko przeszedł do kontrataku, obnażając hipokryzję propagandysty z Woronicza. Poseł nawiązał do skandalicznego, przepełnionego jadem programu uderzającego w prezydenta Karola Nawrockiego, za który Dolatowski odpowiadał. Zapytał wprost, czy po tworzeniu takich paszkwili nie jest mu po prostu wstyd.

To są kpiny. TVP pudruje rzeczywistość i kręci nowy serial pt. „SOR”
W czasie, gdy polska ochrona zdrowia znajduje się na krawędzi wydolności i aż huczy od skandali związanych z traktowaniem polityków poza kolejnością, Telewizja Polska postanowiła zaserwować widzom nową produkcję. Serial medyczny o wymownym tytule „SOR”, promowany przez obecne władze stacji, w oczach wielu brzmi jak ponury żart. Projekt, za który odpowiada producent Tadeusz Lampka, ma być pełną emocji opowieścią o ratowaniu życia.

Gdy pracownik TVP nie dawał za wygraną, polityk zrzucił rękawice i uderzył w najczulszy punkt - w państwową kasę. Śliwka celnie wypunktował intruza, rzucając mu w twarz niewygodne słowa:

  • "Jak się pan czuje robiąc propagandę?"
  • "Ile pan zarabia za tę propagandę?"
  • "Pan nie jest dziennikarzem!"
  • "Wyraźnie się pan denerwuje."

Prawda zabolała? Wielkie pieniądze i ucieczka w popłochu

Trafiony prosto w serce! Bezpośrednia konfrontacja i proste pytania o gigantyczne apanaże podziałały na pracownika państwowej stacji niczym kubeł zimnej wody. Dolatowski, widocznie zszokowany, zbulwersowany i kompletnie wyprowadzony z równowagi, natychmiast stracił cały swój rezon. Zamiast dalej odgrywać rolę nieustraszonego reportera, odpuścił z nietęgą miną.

Prorosyjska afera na Woronicza. TVP oskarżona o plagiat
Wydawało się, że po licznych wpadkach stacja z Woronicza wyczerpała już limit kompromitacji, ale nic z tych rzeczy. Telewizja Polska właśnie wdepnęła w potężną minę, a stawką w tej grze są miliony złotych z publicznych pieniędzy. Wokół flagowego serialu “Wojna zastępcza” wybuchł skandal, o którym huczy dziś cała branża. Padają najcięższe oskarżenia. Od siania prorosyjskiej dezinformacji, po brutalną kradzież cudzej własności intelektualnej.

Trudno mu się dziwić - prawda w oczy kole najbardziej! Tacy funkcjonariusze medialni zarabiają w państwowej telewizji setki tysięcy złotych z naszych abonamentów i podatków. Biorą publiczne pieniądze za urządzanie brutalnych nagoniek i sianie propagandy, ale gdy ktoś odważy się zapytać o ich moralność i zawartość portfela, z podkulonym ogonem uciekają z pola widzenia!

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze