Ale przypadek! Ponad 200 pacjentów szczecińskiego szpitala postanowiło, niezależnie od siebie, wesprzeć tę samą fundację. I to akurat tą samą, okrągłą kwotą — 10 tysięcy złotych. Tak przynajmniej twierdzi przed sądem senator Tomasz Grodzki, który zeznawał w Sądzie Okręgowym w Szczecinie jako świadek w toczącym się od 2024 roku procesie korupcyjnym.

„Byli po prostu hojni”
Grodzki, przez lata dyrektor szpitala „Zdunowo” i założyciel Fundacji Pomocy Transplantologii, przekonywał sąd, że w placówce nie było żadnej korupcji. Wpłaty pacjentów na fundację? Całkowicie dobrowolne, zapewniał senator, dodając, że nie przyspieszały one wcale terminów operacji.

Problem w tym, że, jak wynika z ustaleń śledztwa, fundacja przyjęła od 217 pacjentów wpłaty w latach 2008–2019, a każda z nich opiewała na tę samą kwotę: 10 tys. zł. Zbieg okoliczności? Grodzki twierdzi, że tak.

„Nie pilnowałem kolejki”
Na sali sądowej senator tłumaczył, że nie wnikał w bieżącą działalność oddziałów, bo miał zbyt wiele innych obowiązków: jako radny miejski, działacz medycznych stowarzyszeń i dyrektor szpitala.
„Wierzyłem w pełny profesjonalizm ordynatorów”
— zapewniał, dodając, że o wpłatach pacjentów dowiedział się „drogą nieformalną”.

Warto podkreślić: sam Grodzki nie jest oskarżonym w tej sprawie. Składa on jedynie zeznania jako świadek. Na ławie oskarżonych zasiadają byli prezesi Fundacji Pomocy Transplantologii oraz lekarze i 23 pacjentów, oskarżeni o przyspieszanie operacji bariatrycznych w zamian za wpłaty.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze