Przez miesiące wylewała pomyje na prezydenta i nagle zamilkła. Histeria wokół Szczepkowskiej

Joanna Szczepkowska od lat uwielbia pasować się na główną wyrocznię moralną i polityczną w kraju. Kiedyś z pompą ogłaszała "koniec komunizmu", a dziś jej największą sceną stał się... Facebook. To właśnie tam aktorka każdego dnia wylewa wiadra pomyj na prawicę i prezydenta Karola Nawrockiego. Kiedy jednak w poniedziałek jej profil niespodziewanie zniknął, w sieci wybuchła prawdziwa panika. Wyznawcy gwiazdy od razu zaczęli snuć teorie o zamachu na wolność słowa!

4 minut czytania
Przez miesiące wylewała pomyje na prezydenta i nagle zamilkła. Histeria wokół Szczepkowskiej
Joanna Szczepkowska | fot. Facebook
← Powrót na niezalezna.pl
Przez miesiące wylewała pomyje na prezydenta i nagle zamilkła. Histeria wokół Szczepkowskiej

Wyrocznia z Facebooka znika z radaru

Nie jest tajemnicą, że Joanna Szczepkowska ma ogromne parcie na to, by jej głos w sprawach wagi państwowej był słyszany i traktowany ze śmiertelną powagą. Od wielu miesięcy aktorka uprawia w sieci iście rynsztokową publicystykę. W swoich codziennych postach nie przebiera w słowach, bezlitośnie obrażając prawicowych polityków i ich wyborców.

Szczepkowska zaklina rzeczywistość i tłumaczy, że przegrana Miszalskiego, to tak naprawdę... wygrana
Nie cichną echa krakowskiego referendum, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Widać też popłoch we wpisach wszelkiej maści „elyty”, które na codzień chciałyby kreować ludzkie umysły. I choć wynik jest jednoznaczny, część samozwańczych elit zachowuje się tak, jakby ktoś im wysłał zbiorczy „przekaz dnia”: „przegrana Miszalskiego to tak naprawdę jego zwycięstwo, bo większość nie poszła do referendum”.

Jej ulubionym celem stał się prezydent Karol Nawrocki, którego z nieukrywaną pogardą nazywa "rezydentem". W opozycji do tego, aktorka niemal na każdym kroku pieje z zachwytu nad rządem Donalda Tuska. Nic więc dziwnego, że gdy w poniedziałek jej konto wyparowało z Facebooka, a fani nie dostali swojej codziennej porcji politycznego jadu, w internecie zapanował popłoch.

"Ruscy walczą z demokracją!", czyli absolutny odlot fanów

Przerwa w nadawaniu nie trwała jednak długo. Szczepkowska wkrótce powróciła z tryumfalnym oświadczeniem, niczym bojowniczka wracająca z frontu.

Czytelnicy. Moje konto zostało zhakowane. Już jest ok. Ruszamy dalej

- obwieściła dramatycznie, publikując "zaległy" wpis.

To, co wydarzyło się w sekcji komentarzy, to już jednak materiał na solidną komedię. Zamiast potraktować to jak zwykłą usterkę czy incydent, jakich w sieci miliony, wierni wyznawcy aktorki wpadli w totalną histerię, wietrząc polityczny spisek na najwyższych szczeblach!

Wildstein odpalił petardę. Tak ostro o Szczepkowskiej jeszcze nie było
W nowym wpisie publicysta uderzył w Joannę Szczepkowską z siłą, jakiej na pewno się nie spodziewała. Jego wpis o SAFE stał się jednym z najmocniejszych komentarzy w całej debacie. Dawid Wildstein bezpardonowo nazwał aktorkę „ćwierć inteligentką” i „nielotnym chamidłem”, zarzucając jej powielanie „putinowskiej propagandy”. Tak mocnego komentarza w tej sprawie jeszcze nie było.
Boją się Pani tekstów oj boją
Sprawa jasna, jest Pani groźna dla zła
Pani Joanno ktoś się bardzo boi - to znaczy, że warto komentować
Ruscy walczą z demokracją bardzo konkretnie. Nie odbiorą nam wolności myślenia!

- pisali z pełną powagą internauci.

Zabawne, że garstka fanów na Facebooku naprawdę wierzy, że wpisy dawnej gwiazdy kina trzęsą posadami państwa i spędzają sen z powiek zagranicznym służbom specjalnym.

Brakujący post

Czego tak bardzo mieli "przestraszyć się" rzekomi hakerzy? Brakujący wpis okazał się kolejną polityczną tyradą aktorki, tym razem skupioną na Macieju Berku, który ma zająć miejsce Justyna Piskorskiego w Trybunale Konstytucyjnym (głosowanie już na początku września).

Rozgorączkowana Szczepkowska idzie pod Belweder. Bo... prezydent jej się nie podoba
Joanna Szczepkowska znów rozpaliła opinię publiczną. Legendarna aktorka, która w 1989 roku ogłosiła „koniec komunizmu”, tym razem uderza w prezydenta Karola Nawrockiego. W emocjonalnym wpisie zarzuciła głowie państwa „brak szacunku dla służb” i zapowiedziała demonstrację pod Belwederem. „Nawrocki nie byłby tam na miejscu nawet jako ochroniarz” – grzmi. Co kryje się za jej ostrym apelem i dlaczego zapowiada własny protest?

Szczepkowska, wcielając się w rolę wybitnej analityczki prawa konstytucyjnego, snuła w nim wizje rzekomych spisków w Pałacu Prezydenckim.

Przecież Nawrocki nie może dopuścić do tego, żeby Trybunał mógł swobodnie orzekać. Jeśli dopuści, supły się zaczną rozwiązywać, a jeden z nich, to on sam

- wyrokowała.

Na koniec aktorka odpłynęła w iście szachowe metafory, twierdząc, że w Belwederze "siedzą nad szachownicą" i kombinują, jakim pionkiem zagrać, by wygrać rundę. Całe szczęście dla "demokracji", Joanna Szczepkowska znów jest online i może demaskować te zbrodnicze plany ze swojej kanapy. Szkoda tylko, że jej polityczne manifesty z każdym rokiem brzmią coraz bardziej karykaturalnie.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze