Odklejona Scheuring-Wielgus wmawia Polakom, że mają „kasę” z butelek. Internauci: to nasze własne pieniądze!

Polacy dźwigają wory butelek do sklepów, walczą z zepsutymi butelkomatami i upominają się o swoje 50 groszy. A europosłanka Joanna Scheuring-Wielgus ogłasza w telewizji, że „ludzie mają z tego pieniądze”. W „Śniadaniu Rymanowskiego” opowiadała, że jej rodzina oddaje puszki po wodzie kokosowej i „dostaje kasę”. Problem w tym, że to nie żadna kasa, tylko pieniądze, które sami wcześniej zapłaciliśmy. Odklejona od rzeczywistości czy nie rozumie, jak działa kaucja? – pytają internauci.

4 minut czytania
Odklejona Scheuring-Wielgus wmawia Polakom, że mają „kasę” z butelek. Internauci: to nasze własne pieniądze!
← Powrót na niezalezna.pl
Odklejona Scheuring-Wielgus wmawia Polakom, że mają „kasę” z butelek. Internauci: to nasze własne pieniądze!

„Ludzie mają z tego pieniądze”

Europosłanka Lewicy z pełną powagą tłumaczyła, jak wygląda system kaucyjny w jej domu:

„My nie oddajemy plastikowych, bo wodę pijemy swoją własną, filtrowaną, kranową. Ale oddajemy, bo dużo pijemy z puszek wodę kokosową. Ludzie oddają. Mało tego. Ludzie mają z tego pieniądze. I trzeba o tym powiedzieć.”

I dalej:

„gromadzimy butelki i puszki w domu, wkładamy do automatu i dostajemy kasę”.

Prowadzący tylko przewracał oczami, a siedzący obok Tobiasz Bocheński uśmiechał się pod nosem.

A w Brukseli? „Nie kupuję tam puszek”

Najlepsze przyszło na koniec. Bocheński zapytał, czy pani europosłanka oddaje puszki także w Brukseli. Odpowiedź? Nie, bo tam „nie kupuje puszek”. Wtedy Bocheński spokojnie jej wyjaśnił, że w Belgii po prostu nie ma systemu kaucyjnego.

Strajk Kobiet ma 10 lat. Torcik, krąg menstruacyjny i pytanie: gdzie byłyście przez ostatnie dwa lata?
Dziesięć lat, setki protestów, tysiące transparentów z błyskawicą. Ogólnopolski Strajk Kobiet hucznie świętuje okrągłą rocznicę. Jest pręgierz we Wrocławiu, festiwal teatralny i krąg menstruacyjny. Nie ma tylko jednego: odpowiedzi na pytanie, dlaczego od kiedy rządzi „ich” władza, błyskawica jakby straciła zasięg. Internauci nie mają litości.

Europosłanka, która kilka dni w tygodniu spędza w Brukseli, nie wiedziała, że tam butelkomatów nie ma. Ale wie, że w Polsce ludzie „mają kasę”.

Pieniądze? To twoje własne 50 groszy

Pora na szybki kurs ekonomii. Kaucja wynosi 50 groszy za butelki plastikowe i puszki oraz 1 zł za szklane butelki wielorazowe. Te pieniądze płacimy przy kasie, kupując napój. Oddając butelkę, odzyskujemy dokładnie tyle, ile wcześniej zapłaciliśmy. Nie więcej.

To tak, jakby ktoś zabrał ci portfel, a potem oddał go pod warunkiem, że przyniesiesz mu worek śmieci. I jeszcze kazał się cieszyć jak z premii.

A jeśli nie oddasz? Wtedy tracisz. Jak wyliczają eksperci, przy niezwracaniu butelek kaucja staje się dla konsumenta ukrytą opłatą.

Bon zamiast gotówki i walka przy kasie

Do tego dochodzi codzienność, której pani europosłanka najwyraźniej nie zna. Automaty zwykle drukują bon na zakupy w konkretnym sklepie. Formalnie należy się gotówka: sklep może zaproponować bon, ale musi wypłacić pieniądze, jeśli klient o to poprosi. W praktyce trzeba się o to upominać przy kasie. Media od miesięcy piszą o zepsutych butelkomatach, sklepach odmawiających zwrotów i braku informacji na opakowaniach.

„Zrobili z nas śmieciarzy i kaucjuszy”

Wystarczy stanąć przy pierwszym z brzegu butelkomacie i posłuchać zwykłych ludzi. A mówią wprost: zrobiono z nas ŚMIECIARZY i KAUCJUSZY. Kiedyś butelkę czy puszkę się zgniatało i wyrzucało. Dziś zgnieść nie wolno, bo automat nie przyjmie zgniecionej puszki ani butelki, nie odczyta jej kształtu i kodu kreskowego. Więc się zbiera. W kuchni, w przedpokoju, na balkonie.

Kto ma małe mieszkanie, ten wie: wielka torba z butelkami zajmuje pół podłogi. Potem trzeba ją zanieść do sklepu, odstać swoje przy automacie, który akurat nie działa, i wysłuchać, że gotówki „nie ma”. Ale przecież „ludzie mają z tego pieniądze”.

Internauci bezlitośni

Pod nagraniem z programu zawrzało. Internauci nie zostawili na europosłance suchej nitki.

„czyli najpierw płacisz potem zbierasz a następnie oddajesz i masz zarobek... mnie się wydawało, że bilans wyjdzie na ZERO ale co ja tam wiem, w końcu ja z prowincji...”
„Na obecnym systemie kaucyjnym przy oddaniu 100% butelek można co najwyżej nie stracić. Pomijam fakt że płaci się prawdziwymi pieniędzmi, a dostaje bony o śmiesznej dacie ważności.”

Inny komentujący przypomniał rzecz najprostszą: ludzie mają za butelki pieniądze, bo wcześniej za nie zapłacili.

„Pogłos” Kierwiński przegalopował. Internauci zrównali go z ziemią
Ruszył z kopyta, a skończył w rowie. Minister Marcin Kierwiński chciał wygrać gonitwę o konie prezydenta Karola Nawrockiego, ale ewidentnie przegalopował. Jego wpis o „bizantyjskim stylu życia” zebrał tysiąc komentarzy, a internauci w kilka godzin zrobili z niego konia pociągowego do żartów. Obrońców ministra trzeba szukać jak igły w stogu siana.

Nie brakowało ironii:

„Dobroczyńcy! Możemy się bogacić na śmieciach! Niech żyje KO! Dziękujemy wam Pany. Wybory za rok. Podziękujemy raz jeszcze.”

Ktoś zauważył, że to nie pierwszy raz, gdy politycy przekonują nas, że dają nam nasze własne pieniądze:

„Przecież miliony ludzi jest święcie przekonanych, że »dostają pieniądze« od państwa w postaci 800+, babciowego, kapciowego, zasiłków itd.”

A jeden z internautów zaproponował radykalne rozwiązanie:

„Powinny być jakieś badania lekarskie i egzaminy z elementarnej wiedzy czy zdolności myślenia dla osób, które zostają więcej niż sołtysami w Polsce.”

Cóż, pani europosłanka zdała przynajmniej jeden egzamin: z picia wody kokosowej.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze