Najpierw wpadka, potem tłumaczenia. Znana marka podpadła podczas akcji Łatwoganga

Kiedy cała Polska patrzyła na stream Łatwoganga i liczyła kolejne miliony na leczenie dzieci chorych na raka, jedna z marek postanowiła zagrać we własną grę. I bardzo boleśnie się na tym przejechała.

3 minut czytania
Najpierw wpadka, potem tłumaczenia. Znana marka podpadła podczas akcji Łatwoganga
Doda, siedziba firmy Pasibus we Wrocławiu | fot. AKPA / pasibus.com
Powrót na niezalezna.pl
Najpierw wpadka, potem tłumaczenia. Znana marka podpadła podczas akcji Łatwoganga

Chodzi o Pasibus, wrocławską sieć streetfoodową, która pojawiła się podczas transmisji w momencie, gdy na ekranie gościła Doda. Zamiast zwykłej wpłaty padła propozycja: 60 tysięcy złotych w zamian za koncert wokalistki na firmowym evencie. W akcji charytatywnej. Dla dzieci chorych na nowotwory. Reakcja była natychmiastowa.

Tu nie ma nic w zamian

Doda nie zostawiła na tym suchej nitki.

Nie ma czegoś w zamian. Pomoc nie polega na "w zamian"

– powiedziała wprost na wizji. Równie bezpośredni był inicjator całej zbiórki, który przypomniał, że chodzi o bezinteresowne wsparcie, a nie negocjacje biznesowe. Trudno było to oglądać bez zażenowania.

Zaskoczenie w sieci. Gigant beauty z nową nazwą po zbiórce Łatwogang
Popularna marka kosmetyczna Eveline Cosmetics zmieniła nazwę swoich profili w mediach społecznościowych na „Ewelina Kosmetyczna”. Decyzja wywołała zaskoczenie wśród użytkowniczek internetu. Ruch nastąpił krótko po przekazaniu przez firmę 1,2 mln zł na zbiórkę charytatywną organizowaną przez twórcę Łatwogang na rzecz pacjentów onkologicznych.

W internecie natychmiast zaczęły się pojawiać określenia pokroju "historyczna wpadka marketingowa" i "poważny kryzys wizerunkowy". I chyba mało kto się z tym nie zgodził. Finalnie Pasibus wpłacił 100 tysięcy złotych i to bez żadnego koncertu w zamian. Firma wydała też oświadczenie.

Wydali oświadczenie

Czytamy w nim m.in.:

Nie zabieraliśmy głosu wcześniej, bo cała Polska była skupiona na zbiórce i to był w ostatnich dniach absolutny priorytet. Po zakończeniu streama chcemy odnieść się do sytuacji. Naszą intencją, w dużej mierze spontaniczną, było wsparcie akcji poprzez nawiązanie do formuły, którą Łatwogang stosuje na swoich kanałach, czyli challenge'u. Była to decyzja podjęta pod wpływem emocji i w tamtym momencie uwierzyliśmy, że taka forma może dodatkowo ludzi zmobilizować i podbić zaangażowanie. Naszym celem od początku było wsparcie.

Oświadczenie, które miało ugasić pożar, dla wielu okazało się dolewaniem oliwy do ognia. Marka sama przypomniała internautom o incydencie w momencie, gdy sprawa już powoli cichła.

„Nie wykorzystamy tego dla siebie – nigdy”. Jest oświadczenie Bedoes i Łatwogang
„Nie wykorzystamy w żaden sposób tego dla siebie – nigdy” – podkreślili Bedoes i Łatwogang w opublikowanym oświadczeniu po zakończeniu głośnej zbiórki charytatywnej. Twórcy zapowiedzieli rezygnację z medialnej aktywności wokół wydarzenia, apelując o nagłaśnianie walki z chorobą nowotworową i wsparcie dla pacjentów.

Całe zamieszanie dzieje się na tle akcji, która przeszła do historii polskiego internetu. Stream Łatwoganga, zaangażowany w zbiórkę na rzecz fundacji Cancer Fighters pomagającej dzieciom z nowotworami, przebił 250 milionów złotych i pobił rekord Guinnessa.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze