Minister już wie. Pelet jest drogi, bo "za bardzo grzejecie w domach!"

Tego jeszcze nie grali. Kiedy Polacy z przerażeniem patrzą na rachunki i płacą krocie za ogrzewanie domów, Ministerstwo Klimatu ma dla nich jedną, wyjątkowo bezczelną radę: przestańcie tak grzać! Zamiast uderzyć się w pierś, wiceminister Ćwik z rozbrajającą szczerością wypalił, że pelet jest drogi, bo obywatele go "przepalają", żądając luksusu, jakim jest ciepły dom.

4 minut czytania
Minister już wie. Pelet jest drogi, bo "za bardzo grzejecie w domach!"
Sławomir Ćwik | fot. X
← Powrót na niezalezna.pl
Minister już wie. Pelet jest drogi, bo "za bardzo grzejecie w domach!"

"Nie miejcie pretensji"

Jeśli ktoś myślał, że politycy mają chociaż odrobinę empatii dla portfeli zwykłych obywateli, ten srogo się zawiódł. Przedstawiciele rządu uznali najwyraźniej, że receptą na gigantyczną drożyznę jest po prostu siedzenie w zimnicy. Według absurdalnej logiki resortu klimatu, wysokie ceny opału to nie wina zapaści na rynku, czy złego rządzenia, ale samych Polaków, którzy mają czelność wymagać "komfortu cieplnego".

Przedstawiciel rządu posunął się nawet do kuriozalnych porównań z Wielką Brytanią, zachwycając się tamtejszymi "zwyczajami", gdzie temperatury w domach zimą są znacznie niższe.

Ekskluzywne grzybobranie. Minister Balczun wszedł w las w stylówce za ponad 16 tysięcy zł
Kiedy zwykły Polak idzie na grzyby, wyciąga z szafy stare dresy, znoszoną kurtkę i gumiaki. Władza jednak bawi się w zupełnie innej lidze! Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun relaksował się w lasach pod Szczytnem i naiwnie pochwalił się zdjęciami. Internauci błyskawicznie wzięli pod lupę jego garderobę. Szef resortu przeciskał się przez zarośla w kamizelce od projektanta i ze szwajcarskim zegarkiem na nadgarstku. Wartość tego leśnego rynsztunku przyprawia o zawrót głowy.
Każdy z nas zarabia określoną kwotę i wydaje je w taki sposób, jaki chce. Jeżeli chcemy przepalić, utrzymując komfort cieplny, wysoką temperaturę na dużej powierzchni domu, to jest to nasza decyzja i nie miejmy pretensji o to do innych, że dużo za to płacimy" -

usłyszeli zszokowani widzowie od wiceministra Sławomira Ćwika.

Jak słusznie podsumowano to w studiu telewizyjnym: polityk nigdy nie powinien pouczać narodu, ile stopni ma mieć w swoim własnym salonie.

Brutalna prawda: to wina "religii klimatycznej", a nie obywateli!

Zrzucanie winy na rzekomo rozrzutnych Polaków to jednak tylko żałosna próba odwrócenia uwagi od prawdziwego problemu. Eksperci rynku, w tym wybitni profesorowie z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, nie pozostawiają na Ministerstwie Klimatu suchej nitki. Specjaliści biją na alarm: pelet powinien kosztować obecnie o 30 procent mniej! Dlaczego tak nie jest?

Minister na wybiegu, a w tle 148 tys. zł z publicznych pieniędzy. Cienkowska tłumaczy się z udziału w pokazie
Marta Cienkowska znalazła się w centrum kolejnej politycznej burzy. Minister kultury wystąpiła na wybiegu podczas finału projektu ReFashioned organizowanego przez Fundację Kraina. Problem w tym, że organizacja otrzymała na realizację projektu 148 193 zł dofinansowania w ramach programu „Polska_Kreatywni: Moda”. Zbieg okoliczności szybko wywołał pytania o udział szefowej resortu w wydarzeniu finansowanym z publicznych pieniędzy.

Powodem jest, jak bezlitośnie wypunktowano w dyskusji, "szalona i głupia polityka klimatyczno-leśna". Decydenci w imię "religii klimatycznej" niszczą gospodarkę. Mechanizm jest bardzo prosty: pelet produkuje się z trocin, a trociny powstają z drewna grubego ciętego na deski. Tymczasem podaż tego konkretnego surowca dramatycznie spada - z roku na rok tnie się go o 10 procent mniej! Brak trocin oznacza gigantyczne problemy z produkcją peletu i kosmiczne ceny dla odbiorcy końcowego.

Rządowe sztuczki z wykresami

Kiedy brakuje argumentów, Ministerstwo Klimatu ratuje się manipulacją. Resortowi urzędnicy chętnie biegają po stacjach telewizyjnych z wykresami, które mają udowadniać, że "sprzedaż drewna przez Lasy Państwowe jest stabilna". To klasyczne zamydlanie rzeczywistości!

„Ministra” edukacji zaliczyła wpadkę na Campusie Trzaskowskiego. Naprawdę tak się nazwała
Miała przywitać publiczność jako gospodyni wydarzenia. Skończyło się na tym, że „ministra” edukacji narodowej na chwilę… stała się „gospodarką”. Barbara Nowacka zaliczyła językową wpadkę na scenie Campusu Polska Przyszłości.

Diabeł tkwi w szczegółach. Całkowita podaż drewna może i wygląda ładnie na papierze, ale zataja się fakt drastycznego spadku cięcia drewna grubego, z którego powstaje opał dla Polaków. Nikt w ministerstwie nie słuchał ostrzeżeń branży z zeszłego roku, nikt nie zadbał odpowiednio wcześnie o rozwój alternatyw, takich jak biomasa rolnicza. Zamiast tego urzędnicy wolą zajmować się "lasami społecznymi" i "spacerami dendrologicznymi", a na koniec zrzucają winę na obywatela, każąc mu po prostu przykręcić kaloryfer.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze