Plotki pojawiły się po tym, jak duchowny z parafii w Dydni wspomniał o nieuregulowanych rachunkach za ceremonię. Fani i media natychmiast zaczęli się zastanawiać: czy naprawdę młoda para nie dopilnowała formalności?

Kevin Mglej postanowił szybko rozwiać wszelkie wątpliwości. Na Instagramie podkreślił, że zarówno on, jak i jego żona wspierają parafię i lokalną społeczność, a sugestie o unikaniu opłat są „po prostu nieprawdziwe i absurdalne”.
Nie zabrakło też humorystycznego komentarza: mąż Roksany nie może uwierzyć, że sprawa sprzed niemal dwóch lat została nagle odkopana i nagłośniona przez media. „Nie chce mi się w to wierzyć” – napisał, wyraźnie zaskoczony medialnym szumem.

Kevin zwrócił też uwagę, że w show-biznesie nazwisko żony „świetnie się klika”, co mogło przyczynić się do rozdmuchania całej sprawy. Jak dodał, wszystko związane z finansami ślubu zostało albo uregulowane, albo jest w trakcie załatwiania.









Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze