Smolasty śpiewa hit z Dodą… bez Dody
Podczas Sylwestra z Polsatem Smolasty wykonał „Nim zajdzie słońce”, czyli numer nagrany w duecie z Dodą. Problem w tym, że Doda w tym czasie występowała w Katowicach na imprezie TVP w likwidacji, więc fizycznie nie mogła pojawić się z nim na scenie.

I wtedy Polsat zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał: w miejsce Dody wprowadzono IMI, byłą partnerkę Smolastego, która, jak zauważyli widzowie, wyglądała jak jej kopia.

Doda dowiedziała się o wszystkim… z sieci.
Kiedy zobaczyła nagranie, nie wytrzymała. Jej komentarz był ostry jak brzytwa:
„Gdybym wiedziała, że współpraca z nim polegać będzie na tym, że ja poświęcę cały swój czas, całą swoją osobę do promocji tego utworu, napiszę tekst do swojej zwrotki, a potem będzie z tego robiony taki żart i jeszcze taka narracja, to w ogóle bym się tego nie podejmowała, ponieważ jest to wbrew zasadom naszym estradowym, scenicznym…”
„Sobowtórka? Co sezon jakaś inna?” — Doda wbija szpilę

Doda poszła dalej i uderzyła w samo sedno:
„Smolasty mnie o tym nie poinformował, że piosenkę, którą napisałam razem z nim i zwrotkę, którą napisałam dla siebie, będzie w przyszłości śpiewała jakaś nie wiem, co sezon jakaś inna jego była narzeczona czy domniemana sobowtórka”.

To już nie jest zwykła pretensja. To jest publiczne odcięcie się od artysty, który jej zdaniem, potraktował ją jak element scenografii, który można podmienić na dowolną „wersję zastępczą”.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze