Pod nagraniem pojawił się prosty podpis: „Moja córka, moja siła”. I to wystarczyło, żeby post zaczął krążyć po Instagramie i Facebooku.

W komentarzach od razu zrobiło się gęsto od serduszek. Jedni piszą, że „córunia tatusia w każdym calu”, inni żartują, że przyszli kawalerzy będą mieć ciężko.

Są też osoby, które znają Rzeźniczaka prywatnie i podkreślają, że „są wspaniałą rodzinką, tylko internet czasem widzi swoje”.

Sam Rzeźniczak odpowiada spokojnie, bez napinki z dystansem i normalnością, która działa lepiej niż jakiekolwiek PR‑owe zagrania.

To po prostu zwykły wieczór, który stał się jednym z najcieplejszych materiałów dnia.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze