Czerwony dywan
Podczas tegorocznej gali wszystkim opadły szczęki, gdy na czerwony dywan wkroczyła Heidi Klum (52 l.) . Modelka miała na sobie zupełnie nietypową stylizację. Była to sukienka bez ramiączek, sięgająca do kolan. Była wykonana ze skóry i pomalowana w kolorze cielistym, więc modelka prawie wyglądała jak naga. Szczgólną uwagę kreacja przykuwała w okolicach biustu i pupy.
Sukienkę przygotowała niemiecka projektantka mody Marina Hoermanseder. Wykonuje je ze skórzanej formy, wykonanej ręcznie, a potem polakierowanej farbą, jak najbardziej zbliżoną do odcienia skóry, więc wygląda jakbym była naga
- zdradziła Klum.

Niezbyt to wygodne
Już na pierwszy rzut oka widać było, że strój niemieckiej supermodelki nie był zbyt komfortowy. Przemieszczając się po czerwonym dywanie, musiała się śmiesznie kołysać i podskakiwać.
Cały czas będę stała i klaskała. Tylko owacje na stojąco
- śmiała się podczas wywiadu.
Dawno niewidziany
Na gali tegorocznych Grammy pojawił się również dawno niewidziany na koncertach Justin Bieber (31 l.). On także zaskoczył widownię. Na czerwony dywan przybył ubrany skromnie, w czarny garnitur oversize i czarny t-shirt, z żoną Hailey u boku w czarnej kreacji, ale już podczas występu…

Błękitne bokserki…
Występując po raz pierwszy od dłuższego na gali, Bieber pojawił się na scenie, wykonując bardzo akustyczną wersję jednej ze swoich piosenek, grając na gitarze i klawiszach. A ubrany był tylko… w jedwabne, błękitne bokserki i czarne skarpetki, eksponujac klatkę, a na niej tatuaże. Można powiedzieć, że… niewiele miał do ukrycia.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze