Ale wpadka! Kosiniak-Kamysz wrzucił nagranie o F-35 i rozbawił internet

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zaliczył prawdziwą wizerunkową wtopę. Na swoim oficjalnym koncie opublikował nagranie żywcem wyjęte z internetowych trendów z podpisem „Szef kazał nagrać lądowanie nowych F-35, ale mam tylko zdjęcia…” i efektem przesuwanych ujęć w rytm popularnego dziś na TikToku formatu. Problem w tym, że w Polsce od miesięcy trwa poważna debata o zagrożeniu wojną, a „szefem” w tym przypadku jest sam minister.

3 minut czytania
Ale wpadka! Kosiniak-Kamysz wrzucił nagranie o F-35 i rozbawił internet
← Powrót na niezalezna.pl
Ale wpadka! Kosiniak-Kamysz wrzucił nagranie o F-35 i rozbawił internet

Co dokładnie pokazuje nagranie?

Materiał nawiązuje do przylotu kolejnych myśliwców F-35 „Husarz” do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Tym razem chodzi o kolejną partię samolotów, które dotarły do Polski w ramach wieloletniego kontraktu na 32 maszyny tego typu. Sam format nagrania, z żartobliwym podpisem w stylistyce popularnych dziś na mediach społecznościowych „przebitek”, wygląda jednak zupełnie inaczej niż standardowa komunikacja ministerstwa obrony.

Nie pierwszy raz taka wpadka

To już kolejna sytuacja, w której oficjalne kanały polityka publikują treści w konwencji internetowego żartu przy okazji dostaw F-35. W maju 2026 roku, po przylocie pierwszych trzech myśliwców do Łaska, na profilu Polskiego Stronnictwa Ludowego pojawiło się nagranie stylizowane na scenę z filmu „Top Gun” z Kosiniakiem-Kamyszem w roli głównej, opatrzone hasłami w stylu „Taki jest Nasz Szef! Każda Misja to sukces!”. Tamto nagranie wywołało prawdziwą lawinę memów i całą falę komentarzy w rodzaju „to się nie dzieje naprawdę” czy „jaki kraj, taki Tom Cruise”.

100 lat temu Polak poleciał do Tokio drewnianym dwupłatowcem. Bez radia, bez spadochronu i z odkrytą kabiną
Żadnej nawigacji, żadnej łączności radiowej, żadnego spadochronu na wypadek awarii. Tylko mapa, kompas i nerwy ze stali. Dokładnie 100 lat temu, 27 sierpnia 1926 roku, z warszawskiego Pola Mokotowskiego wystartował samolot, który miał przelecieć ponad 22 tysiące kilometrów do Tokio i z powrotem i o mały włos by się to nie udało. Historia porucznika Bolesława Orlińskiego i jego wyczyn, brzmi jak gotowy scenariusz filmowy.

Internauci: „powariowali wszyscy”

Najnowsze nagranie wywołało podobną reakcję. Pod postem pojawiły się dziesiątki komentarzy pełnych niedowierzania. Jeden z internautów napisał wprost, że zastanawia się, czy to na pewno publikuje minister obrony, czy może jednak jakieś fejkowe konto, dodając, że „w tym kraju wszyscy powariowali”. Inny komentujący ironizował, że taka forma komunikacji jest nieśmieszna, tym bardziej że pochodzi z oficjalnego konta polityka pełniącego bardzo odpowiedzialną funkcję. Pojawiły się też komentarze pytające wprost, czy zamiast „pajacowania w internecie” minister nie powinien zająć się bardziej palącymi sprawami, jak choćby reforma służby zdrowia czy modernizacja wojska.

Nie zabrakło też cierpkich uwag politycznych, a część internautów przypominała ministrowi wcześniejsze stanowisko jego ugrupowania w sprawie zakupu myśliwców, sugerując, że jeszcze kilka lat temu politycy PSL nie byli entuzjastami tego kontraktu.

Kontekst: naprawdę przylatują nowe samoloty

Polska rzeczywiście systematycznie odbiera kolejne partie zamówionych w 2020 roku 32 myśliwców F-35A Lightning II, warte łącznie 4,6 miliarda dolarów. Pierwsze trzy maszyny wylądowały w Łasku w maju 2026 roku, kolejne partie dotarły w kolejnych miesiącach, a do końca roku w Polsce ma się znaleźć już 14 samolotów tego typu. Docelowo F-35 mają wzmocnić dwie bazy lotnictwa taktycznego w Łasku i Świdwinie.

Samolot był za ciężki. Kapitan postawił pasażerom ultimatum: „Albo wy, albo bagaże”
Ponad 180. turystów miało wrócić z greckiej wyspy Skiatos do Neapolu, gdy tuż przed startem usłyszeli niespodziewany komunikat. Samolot był zbyt ciężki, dlatego część bagaży musiała pozostać na lotnisku. Decyzja wywołała protesty pasażerów. Kapitan nie zmienił jednak stanowiska i postawił sprawę jasno: z maszyny muszą zostać wyładowane walizki albo wysiąść część podróżnych.

Sam fakt wzmacniania polskiego lotnictwa nie budzi więc kontrowersji. Solą w oku internautów jest wyłącznie forma, w jakiej minister zdecydował się to skomentować. Zwłaszcza że temat bezpieczeństwa i zagrożenia wojną od miesięcy należy do najpoważniejszych w polskiej debacie publicznej.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze