Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan od pewnego czasu wybierają kampera jako jeden ze sposobów na rodzinne podróżowanie. Tym razem para zabrała małego Henryka w trasę prowadzącą przez Niemcy do Holandii. Rozenek-Majdan szczegółami wyjazdu podzieliła się ze swoimi obserwatorami na Instagramie.
Pierwsze postoje rodzina zaplanowała jeszcze po niemieckiej stronie. Później rozpoczęła zwiedzanie Holandii, zaczynając od Giethoorn – miejscowości znanej z kanałów, mostów i zabudowy położonej nad wodą.
„Pierwsze noclegi jeszcze w Niemczech - Berlin-Kladow i Steinhuder Meer - a potem już Holandia. Giethoorn zdecydowanie nas kupiło. Kanały, drewniane mostki, przepiękne domy nad wodą i łódka, którą popłynęliśmy przez miasteczko aż na jezioro. Zostaliśmy dwie noce i bardzo dobrze”
– relacjonowała Rozenek-Majdan.

Wiatraki, sery i tłumy turystów
Kolejnym punktem wyprawy było Zaanse Schans. To właśnie tam rodzina oglądała charakterystyczne holenderskie wiatraki i historyczne drewniane budynki. Jak wynika z relacji Rozenek-Majdan, popularność miejsca miała jednak swoją cenę – na miejscu nie brakowało turystów.
„Potem Zaanse Schans. Wiatraki, historyczne drewniane domy, sery i kawał naprawdę ciekawej historii. Widoki pocztówkowe, ale ludzi tyle, że pocztówkę momentami trudno było zobaczyć. Wiatraki zaliczone, sery kupione - jedziemy dalej”
– napisała.

Następnym przystankiem był Amsterdam. Stolica Holandii początkowo nie zrobiła na Rozenek-Majdan najlepszego wrażenia, zwłaszcza w zestawieniu ze spokojniejszym Giethoorn.
„Amsterdam nie był miłością od pierwszego wejrzenia. Tłoczny, intensywny, miejscami brudny - szczególnie po spokojnym Giethoorn. Ale daliśmy mu drugą szansę i dobrze. Rijksmuseum, Vermeer, Rembrandt, a potem rejs kanałami. I właśnie z wody Amsterdam podobał nam się najbardziej”
– przyznała.

Zmienili plany. Padło na Delft
Podczas podróży rodzina zdecydowała się również na zmianę wcześniejszych planów. W ten sposób trafiła do Delft. Ten przystanek Rozenek-Majdan oceniła szczególnie pozytywnie. Rodzina odwiedziła m.in. Royal Delft, gdzie mogła zobaczyć proces powstawania charakterystycznej, ręcznie malowanej ceramiki.
„A później zmieniliśmy plany i pojechaliśmy do Delft. I to był strzał w dziesiątkę. Piękne, spokojniejsze miasto, kanały, rynek, Royal Delft, gdzie zobaczyliśmy, jak powstaje słynna ręcznie malowana ceramika. Następnego dnia jeszcze targ staroci i ruszyliśmy w stronę Polski. I chyba właśnie za to najbardziej lubimy kampera”
– podsumowała Rozenek-Majdan.
Relacja pokazuje, że podczas wyjazdu rodzina nie trzymała się sztywno wcześniej wyznaczonej trasy. Możliwość zmiany kierunku w trakcie podróży pozwoliła im dodać Delft do planu, zanim ruszyli w drogę powrotną do Polski.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze