Wczoraj groźby i wulgaryzmy, dziś przeprosiny. Nagły zwrot ws. Protasiewicza

Jeszcze wczoraj internet płonął po tym, jak były poseł Jacek Protasiewicz bez oporów i wulgarnie zaatakował dziennikarza TV Republika, Marcina Dobskiego. Straszenie śmiercią na wzór Mussoliniego, rynsztokowe wyzwiska i czysta agresja – tak wyglądał ten publiczny lincz. Dzisiaj nastąpił jednak szokujący zwrot akcji.

3 minut czytania
Wczoraj groźby i wulgaryzmy, dziś przeprosiny. Nagły zwrot ws. Protasiewicza
Jacek Protasiewicz
← Powrót na niezalezna.pl
Wczoraj groźby i wulgaryzmy, dziś przeprosiny. Nagły zwrot ws. Protasiewicza

Poszło o nowy stołek

Wszystko zaczęło się od wielkiego powrotu Protasiewicza na intratną posadę. Media ujawniły, że były polityk związany z PSL, pod koniec 2025 roku wygrał konkurs na dyrektorskie stanowisko w szpitalu powiatowym w Lipnie.

Marcin Dobski nie wytrzymał i skomentował to złośliwie na platformie X:

„Wszyscy narzekacie na władzę w kontekście ochrony zdrowia, tymczasem szpital w Lipnie uratował życie Protasiewiczowi”

– zakpił dziennikarz.

Jan Hartman skasował własny wpis o referendum. Wieszczy, kto będzie następnym prezydentem Krakowa
Jan Hartman postanowił skomentować krakowskie referendum, ale chyba nie przewidział, że internet szybko zrobi mu korepetycje z matematyki. W swoim wpisie przekonywał, że „kilka tysięcy ludzi, którzy nie chcieli odwołania Miszalskiego, niepotrzebnie poszło na referendum. Sami sobie zaszkodzili, nie słuchając próśb i rad, by referendum zbojkotować.” Problem w tym, że… to nieprawda. Hartman postanowił więc skasować własny wpis. Cóż, matematyka go pokonała, a demokracja zaskoczyła.

Wtedy u byłego posła puściły wszelkie hamulce. W sieci rozpętało się prawdziwe piekło!

Amok byłego posła

Protasiewicz wpadł w furię. Odpowiedział serią agresywnych, wulgarnych wpisów i personalnych ataków. Internautom opadły szczęki, gdy polityk zaczął pisać o... wieszaniu Dobskiego jak dyktatora Benito Mussoliniego!

„Zwariował całkiem ten Protasiewicz”

– komentował zszokowany dziennikarz, a w sieci grzmiało od żądań, by ktoś w końcu odciął polityka od telefonu.

„Pij wodę” – napisali na telebimie. A potem wzięli za nią 14 zł. Taco Hemingway i afera o wodę na Narodowym.
Dwa wieczory na PGE Narodowym, dziesiątki tysięcy fanów, stadionowe emocje i jeden szczegół, który zapamiętają równie mocno jak sam koncert: butelka wody 0,5 litra za 14 złotych. I komunikat na telebimie: „Pij wodę”.

Nagłe przeprosiny. Co się stało?

Dzisiaj rano nastąpił zwrot o 180 stopni. Emocje opadły, a agresor nagle potulnie spuścił głowę. Protasiewicz jako pierwszy opublikował przeprosiny:

„Może i masz pan rację. Nie tykamy nikogo poza nami dwoma, za wczorajsze wpisy, które uznaje pan za groźby – przepraszam”

– napisał skruszony były poseł.

Na reakcję Dobskiego nie trzeba było długo czekać. Dziennikarz postanowił zakończyć tę telenowelę.

„Jacku, przyjmuję przeprosiny. Przekaż młodej, że też mnie poniosło, niepotrzebnie ją wmieszałem w męskie kuksańce”

– odpisał Dobski.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze