„Złośliwy. U mnie?!”
Kammel w długim wpisie na Instagramie napisał, że w marcu zdiagnozowano u niego raka pęcherza. Sam nie mógł w to uwierzyć: abstynent, zero używek, regularny sport i zdrowa dieta.

Jego ojciec przed laty usłyszał tę samą diagnozę, ale miał wtedy 70 lat i przez dekady palił. Rak pęcherza bywa nawet nazywany rakiem palacza. Tymczasem Kammel podkreśla, że nigdy nie zapalił ani jednego papierosa, a testy genetyczne nie wykazały u niego skłonności do tego typu chorób.
Przyjaciele namawiali go przez pięć tygodni
Wszystko zaczęło się od znajomych z Doppler Instytut, profesora Łukasza Palucha i Agnieszki Wis. Przez pięć tygodni na początku roku namawiali prezentera, żeby zrobił sobie skan całego ciała. Profilaktycznie i po to, by lepiej ustawić trening. Jak pisze Kammel, szczególnie uparta była Agnieszka, która do dziś nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego tak naciskała.

Kammel trafił do Piaseczna, do radiolog dr Magdaleny Zagrodzkiej z Instytutu Quadia. Badanie Whole Body Scan to godzina w tubie rezonansu magnetycznego. Na koniec usłyszał pochwały za formę i jedno zdanie, którego się nie spodziewał: lekarkę zaniepokoił 2-milimetrowy punkt w pęcherzu.
2 milimetry, które zmieniły wszystko
Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Kontrast, kolejny skan, a podejrzana zmiana „świeciła jak neon”. Po dwóch dniach cystoskopia, którą prezenter z humorem nazwał „show na żywo” pod tytułem „Z kamerą w pęcherzu”. Diagnoza: zmiana nowotworowa o najniższym stopniu złośliwości.
Trzy dni później Kammel był już po operacji. Chemioterapia nie była potrzebna. Pod koniec czerwca przeszedł badanie kontrolne. Wynik? „Jest czysto”.

„Chcę, żebyście się badali”
Po co prezenter opowiada o tak intymnych sprawach? Odpowiedź jest prosta: chce, żeby ludzie się badali. Nie co tydzień, ale regularnie. Jak napisał, jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu jego wpisu pójdzie na badania i na czas wykryje u siebie zmiany, to warto było się tym podzielić.

Burza w komentarzach: „To jakaś nierzeczywistość”
Fani zasypali Kammela życzeniami zdrowia. Ale najpopularniejszy komentarz, uderzył w zupełnie inną strunę:
„A ja mam pytanie. Ile szczęścia, znajomości i kasy trzeba mieć żeby zrobić profilaktycznie skan, a po kilku kolejnych i po 3 dniach od badania być już po operacji. W prawdziwym życiu tak nie ma, to jakaś nierzeczywistość.”
Autorka dodała, że rzeczywistość chorych na raka to czekanie, kolejki i opóźnienia. Chwilę później zaznaczyła, że jest wielką fanką prezentera i szczerze cieszy się, że wszystko dobrze się skończyło.

Inna internautka przypomniała, jak wygląda profilaktyka w praktyce:
„Tylko, że chyba nikt nie zrobi profilaktycznie »skanu« całego ciała? Na pewno nie na NFZ. Rodzinni są tacy, że nawet ciężko się doprosić o badania krwi.”
Pod jej wpisem posypały się podobne historie. Jedna z kobiet napisała, że prosi o badania profilaktyczne, a słyszy, że muszą być objawy. Inna, sama zmagająca się z nowotworem, gratulowała Kammelowi „szóstki w totolotka”, ale dodała, że na NFZ często czuje się jak statystyka. Jej zdaniem wszystko rozbija się o pieniądze.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze